-

OjciecDyrektor : Kiedy bogowie zorientowali się, że nie zdołają ukryć wszystkich swoich szwindli, stworzyli ekonomistów.

Artykuły użytkownika

Drogi donikąd czyli halucynacje kartografów ciąg dalszy

Wtorek, 16.07.24. Dziś w planie wejście na Białą Kobyłę 1477m, a potem przejście grzbietem na Kamieniec i Ihrec 1367m. Trasa dość długa, ale wygląda na mapie do przejścia, bo różnice wysokości nie są jakieś monstrualne. Wychodzę o 6.30. Teoretycznie trasa na Białą Kobyłę wyznakowana jest na niebiesko. W praktyce nie ma żadnych znaków. Ale to tylko początek "nieścisłości" treści mapy.

Aby wejść na właściwą drogę, prowadzącą na Białą Kobyłę trzeba być wtajemniczonym, tzn. trzeba wiedzieć, że tę właściwą drogę wskazuje tabliczka przy głównej szosie z napisem "Wipcze" (po ukraińsku, cyrylicą rzecz jasna). Wtajemniczony zostałem w to dopiero po 500m, od tej tabliczki, gdy spotkałem pierwszych ludzi i zwyczajnie ich zapytałem, gdzie ta droga jest. Mapa nic tu nie pomoże, bo niby pokazuje, że ...

OjciecDyrektor
7 października 2024 22:14

4     842    6

Tam i z powrotem

W sobotę, 13.07.24 miałem jechać do Dzembroni busem o 12-stej, ale, że pisałem zaległe relacje aż do 3 w nocy, to sobie darowałem i postanowiłem pojechać drugim, ostatnim kursem o 18. Przy okazji chciałem załatwic kilka spraw. Pierwsza to kupic ładowarkę. Kupiłem taką dwa razy wolniejszą za 28zł. Droga wg mnie, ale na szybszej ciężko tu naładować fon przy takim napięciu - boję się, że znowu uszkodzona zostanie. Potem poszedłem kupić "OFF" na komary. Koniec z bezkarnością tych gadów. Nie będę dawał się kąsać.

Chciałem jeszcze zorientować się w tańszych noclegach i koniecznie z lodówką (bo tu gorąco, parno i w ciągu 22 dni mego pobytu było 13 burz). Niestety zdążyłem kupić tylko dwa piwa, napoje i jazda do pokojowej łazieńki. Tabletki wczoraj wzięte też są bezsilne. Eksperymentuję dalej ...

OjciecDyrektor
6 października 2024 04:50

13     864    4

Wbrew realiom

Piątek, 12.07.24.  W nocy chodziłem do toalety trzy razy, a więc jest postęp. Wyruszam na trasę o 6.25 czasu ukraińskiego. Wcześnie, ale dziś zamiar jest taki, że rezygnuję z wejścia na Jarowicę i Tomnatyk (który miejscowi nazywają Pamir), a schodzę doliną Białego Czeremoszu jak najdalej z nadzieją, że może uda mnie się złapać stopa i dotrzeć przed 18-stą do Werchowyny, bo wtedy odjeżdża bus do Dzembroni. Czuję i widzę, że jestem słaby, odwodniony, z niechęcią do jedzenia. Szaleństwem więc byłoby porywać się na wspinaczkę z dużym plecakiem 600m w pionie. Żegnam się z kierowniczką, dziękuję za wszystko i chcę wręczyć 400hr, ale ona odmawia. Nie chce i koniec. Ok. Rozumiem i podziwiam, bo wiem, jakie są pensje na Ukrainie. Wszyscy, ale to dosłownie wszyscy napotkani Ukraińcy mówili mi, ż ...

OjciecDyrektor
3 października 2024 22:12

15     1340    7

Na końcu świata

Czwartek, 11.07.24. Nad ranem zwróciłem część posiłku. A więc to ta bryndza. Pomyślałem, że może idzie poprawa - po zwróceniu posiłku żołądek już się nie męczy. Do Perelisoka stąd mam tylko 6 km i podejście pod Hlystowatą oraz pod Wasylkową ok. 1580m, czyli konkretne, bo ok. 350m. Wiem, że tu nie zostanę, choćby nie wiem co. Pełno krowich placków. Pełno much i ten "aromat". Nad ranem teren po krowach wygląda jak pobojowisko. Wyleczyłem się dziś z ewentualnych fascynacji zdrową, ekologiczną żywnością. Aby to jeść trzeba mieć żołądek i jelita ze stali. Ci tu mają to na co dzień od dziecka. A my co? Zanim przywykniemy wycieńczymy nasze organizmy. Wiem, że nie mogę nic jeść, bo to tylko prowokuje dalszą biegunkę. Nie mogę też pić surowej źródlanej wody, której ujęcie jest na końcu pochyłej ...

OjciecDyrektor
2 października 2024 04:11

20     1011    6

Glizdowata

Środa, 10 07 24. Noc w namiocie minęła. W ogóle nikt nie przechodził niedaleko ścieżką. Nadal nie czuję się w pełni silny, więc plan na dziś, to przejść ok. 18 km do "pryjutu" Perelisok" na samym końcu Połonin Hryniawskich. Ten "pryjut" - czyli schronisko - jest sezonowy, więc to pewnie jakaś zaadaptowana chata pasterska na potrzeby turystów. Tak myślę, bo nikt tam nie był z tych, co pisali relacje o wyjazdach w Ukraińskie Karpaty (gdyby byli, to by napisali więcej konkretów).

Noc była ciepła, a poranek słoneczny. Tradycyjnie. Walczę z owadami, aby wyleciały spod tropika (mój namiot to typ: tropik i sypialnia już połączone). Poza tym znów się zmuszam do jedzenia. Wychodzę w trasę dopiero przed 9-tą, ale mam do zrobienia tylko 18 km. Już na początku konkretne podejście pod Pnewie. Droga ...

OjciecDyrektor
30 września 2024 03:32

6     851    4

Zgaś światło palancie!

Wtorek, 09.07.24. Rano o 4 się budzę i  czuję, że kryzys nie minął. Mam takie osłabienie ciała charakterystyczne dla przeziębienia letniego - bez gorączki, bez kataru, kaszlu.  Ale jak? Już wiem! W niedzielę, gdy wyruszałem w "trip" wiał taki bardzo przyjemny wiaterek. Dlatego w ogóle nie zmieniałem podkoszulki na suchą. Ściągałem plecak na odpoczynkach, a wiaterek mnie przyjemnie chłodził. Mokra podkoszulka plus przyjemny wiaterek to jest najlepszy przepis na złapanie przeziębienia w górach. I co teraz? Mam do przejścia na Łukawicę z 6-7 km, ale pod górę. W pionie to będzie chyba ze 600-700m. W takim stanie będzie problem. Jak dojdę do Sztefulca, gdzie jest źródło i jakaś chatka będzie dobrze.

W czasie śniadania zmuszam się wręcz do jedzenia. Wczoraj kupiłem w Stołpni masło na wagę z ...

OjciecDyrektor
28 września 2024 02:48

18     1298    10

Czy to kryzys?

Poniedziałek, 08.07.24. Wstaję o 5 czasu polskiego. Patrzę, jak piękne czerwone jest słońce o wschodzie. Nawet przez myśl mi nie przemknęło, że czerwony świt jest bardzo często zapowiedzią niepogody. Ale nie uprzedzajmy faktów. Wstaję i....guzdram się. Jakby cała energia z wczorajszego dnia uszła. Jest słonecznie i to mnie jeszcze bardziej rozleniwia. W końcu wychodzę na szlak ok. 9.

Jak tylko założyłem plecak podchodzi do mnie chłopak lat ok. 18, który szedł drogą i pyta się, czy mogę mu dać "toczkę" do mojego internetu. Na początku nie zrozumiałem, o co mu chodzi i myśląc, że chce coś sprawdzić w internecie daję mu swój fon. Patrzę, że on jednak coś tam mnie się pyta o hasło wi-fi do karty i coś szuka w ustawieniach. Mówię mu dyplomatycznie, ale zgodnie z prawdą, że nie znam się na t ...

OjciecDyrektor
25 września 2024 22:41

29     1713    8

W samo południe

Niedziela, 07.07.24.  O 14 czasu ukraińskiego (13-sta polakiego) wyruszyłem w swoją pierwszą wyprawę z namiotem. Z ciężkim, dużym plecakiem już chodziłem po górach i to wiele razy, ale nigdy nie nocowałem w górach pod namiotem. Tak więc dziś dziewiczy rejs. Trasa z Dzembroni Wyżniej pasmem Krętej aż do Skupowej 1579m (to plan maximum). Trasę podejściową na grzbier Krętej znam. Tydzień temu zrobiłem rekonesans. Trzeba przejść przez mostek na Czarnym Czeremoszu, który jest idealnie na przeciw sklepu (na skarpie). Droga pnie się stromo i....wchodzi na czyjeś podwórko. Pytam się - bo akurat byli ludzie na podwórku - czy to koniec drogi? Tak. To jak się można dostać na Krętę? A tu, przez nasze podwórko, przejdziesz przez to ogrodzenie i tam jest dalszy ciąg drogi. Jak widać, trzeba zadawać ...

OjciecDyrektor
24 września 2024 03:05

15     823    8

Nić Ariadny

Sobota, 06.07.24. Rano bezchmurne niebo. Bardzo dobra widoczność. Idę na Munczel i główną granią Czarnohory aż do Gutin Tomnatyka. Droga obeschła trochę po wczorajszym wietrze. Idzie się więc w miarę, tym bardziej, że jest chłodno. W lesie na trawersie, gdzie w poniedziałek pocięły mnie strasznie komary, dziś spokój (dochodzę tu w 1h 30min, czyli jest progres). Pewnie za chłodno dla nich. Ale gdy będę wracał urządzą sobie sztafetę ze mną i ciąć mnie bez litości, tak że nawet szybkie chodzenie nie pomoże. No ale z rana się cieszę, że tak bezboleśnie.

Dochodzę do końca trawersu. Widzę "słup" Munczela. Stąd robi on duże wrażenie. 500m w górè ostrego podejścia z atrakcjami. Tą atrakcją jest potok płynący tuż obok ścieżki, a w czterech miejscach centralnie ścieżką. Aby się w nim nie skąpać ...

OjciecDyrektor
22 września 2024 03:54

6     807    7

Camel Trophy Race

Piątek, 05.07.24. Dziś ruszam w trasę "zwiadowczą". Po dwóch dobach deszczu nie odważyłem się pójść na główną grań Czarnohory i wyrównać rachunki z Munczelem. Wybrałem trasę "lajtową" na Kostrycz (po raz drugi) ale przez Koszaryszcze, Bystrzec (ukr. Bystrec). Pogoda piękna, dobra widoczność, chłodno i troszkę wieje.

Z górnego skraju Dzembroni podchodzę ma przełęcz pod Koszaryszcze. Podchodzę to za duże słowo. Po prostu najpierw wbijam kijek (wziąłem go, bo przeczucie mi podpowiadało, że będzie niezbędny i ...był), a potem robię szpagat i próbuję po tym szpagacie zrobić kolejny szpagat. Niestety ślizgam się. Błoto jest gorsze niż lód, bo z lodem poradzą sobie raki. Z błotem poradzić sobie może tylko motolotnia. Prozaicznie łatwe podejście, ale błoto jest koszmarne. Staram się iść krawęd ...

OjciecDyrektor
20 września 2024 03:12

18     863    5

Trzy dni z deszczem

Wtorek, środa padało cały czas. Dziś czwartek 04.07.24 jeszcze o 3 w nocy padało, a teraz już nie. Ale mgła jest taka, że nie ma po co wychodzic, chyba ze do sklepu. Siedzę w pokoju i ćwiczę - ścięgna, brzuch. W końcu będzie słońce? Mój rekord dni deszczowo-pochmurnych to rok 1996 w Krościeńku n. Dunajcem w Pieninach, gdy bite 9 dni pod rząd miałem barową pogodę. No ale to była druga polowa września, a tu jest lato. Obiady mam takie, że to co schudłem, to znów przytyłem.

Z prądem, z jego przerwami, to mam takie podejrzenie, że władze centralne specjalnie te przerwy tak układają, aby były jak najbardziej niewygodne, bo pewnie myślą, że to jeszcze bardziej rozłości ludność na Rosję i zcementuje naród. Bo zauważyłem, że ktoś tam w centrali pilnuje, aby prądu nie było 12h na dobę. Skoro za ...

OjciecDyrektor
18 września 2024 05:05

10     767    7

Komarki Koszmarki

Poniedziałek, 01.07.24. Dziś ruszam na Munczel, Brebeneskul i Gutin Tomnatyk, czyli na trzy ostatnie szczyty na głównej grani Czarnohory, na których nie byłem. Pogoda bezchmurna. Idę tym samym szlakiem, którym uciekałem przed burzą. Nie spodziewam się nikogo na szlaku i tak rzeczywiście jest. Pusto. Przez 30-40 minut idzie się dość łagodnie pod górę, potem zaczyna się strome podejście i tak aż do spotkania z teoretycznie czarnym szlakiem (teoretycznie, bo są tylko dwa znaki czarne na calej jego długości), czyli do trawersu ramienia Munczela, zwanego Stepańcem.

Jest wilgotno, choć w niedzielę wyjątkowo nie padało, nie było burzy. Nigdy w górach nie spotkałem komarów. Tu, w tym lesie pod Munczelem jest ich mrowie. Przystanę na chwilkę dla wyrównania odechu i już mam kilka na karku, rękac ...

OjciecDyrektor
15 września 2024 22:04

25     1206    12

Guardian Angel

Sobota, 29.06.24. Wstaję wcześnie. Jeszcze noc - trzecia (druga czasu polskiego). Patrzę, że świeci księżyć, a więc dziś będzie pogoda. Szykuję się - dziś Smotrycz (ukr. Smotrec), a w zasadzie jego skalna grań, potem Pop Iwan 2028m z ruinami obserwatarium i następnie przejście głównym grzbietem przez Dzembronię, Munczel aż do Szpyci i powrót do Munczela, którym schodzę do wsi Dzembronia. Plan ambitny, ale realny. O 5 wschodzi słońce i wieś przykrywają chmury. Nie rusza mnie to. Wiem, że to tzw. morze mgieł, czyli u góry będzie bezchmurnie i pyszny widok na te mgły. Idę niebieskim szlakiem stromo pod górę. Idę spokojnym tempem, nie przyspieszam na wypłaszczeniach, bo arytmia jest zabójcza. Po 55 minutach dochodzę do połoniny Smotrycz, na której stoi schronisko. Z zewnątrz wygląda, jak t ...

OjciecDyrektor
13 września 2024 22:10

48     1406    12

Dzień bez burzy jest dniem straconym

Piątek 28 06.24. Po wczorajszej ulewie i burzy ranek mglisty. Wystarczy mi tylko podnieść głowę z łóżka i wiem, jaka jest widoczność. Leżę więc do 5. Dłużej się nie da. Nie wiem dlaczego, ale gdy mam codzienny intensywny wysiłek fizyczny to śpię 5 godzin - max 6. Dziś idę rekreacyjnie na Stepaniec i Koszaryszcze. To taki niski (1100-1200m) grzbiet równoległy do głównego grzbietu Czarnohory. Widoki powinny być więc niezłe. Stacjonuję przy samej drodze prowadzącej na ten grzbiet. Wychodzę późno, bo o 10, ale w końcu dziś rekreacja - trzeba mięśniom dać trochę luzu, aby ich nie skatować dokumentnie. Droga po ostatnich burzach błotnista trochę, ale do wytrzymania. Niestety później zamienia się w coś, co w zasadzie zmusza mnie do ruchów przypominających kurs tańca towarzyskiego - "Czy lubi ...

OjciecDyrektor
12 września 2024 03:18

10     981    5

Zawsze bądź optymistą

Czwartek, 27.06.24. Dziś przerzut do Dzembroni z ciężkim plecakiem, aby w ten sposób zrobić na lekko (w celu złapania kondycji) południową część Czarnohory. Wstaję o 3 w nocy, ale tak się męczę z pakowaniem plecaka (bo chciałem go spakowac tak, aby jak najmniej rzeczy z niego wyciągać), że wychodzę dopiero o 7. Poranek piękny. Szczyty Czarnohory w słońcu, a niższe szczyty w morzu mgieł - wystają im tylko wierzchołki. Idę do głównej szosy, łączącej Worochotę z Werchowyną. Zajęło mi to 55 minut, czyli chyba nieźle. Nie wiem kiedy będzie bus do Werchowyny, więc czytam sobie, co tam Pioter nowego napisal na Szkole Nawigatorów (akurat czytałem o koloniach hinduskich w starożytności).

Samochody jadą, a ja tak od niechcenia sobie macham. Już miałem napisać komentarz, a tu nagle zatrzymuje się ...

OjciecDyrektor
10 września 2024 04:31

24     1342    14

Halucynacje kartografów

Środa, 26.06.24. Dziś troszkę zabarłożyłem i na szlak wyszedłem godzinę później, czyli o 7 (6 czasu polskiego). Poranek piękny, bezchmurny. Idę na Kostrzycę. Z Zawojeli to tylko 3 km. Wg mapy ścieżka nieznakowana wiedzie w lewo do rzeki Prut. Znajduje się ona pomiędzy ośrodkiem zwanym "Hotel coś tam coś tam" a sklepem spożywczym, który jest przy samym szlabanie (ten szlaban to jest chyba od 150 lat i nawet nadano temu miejscu - z tego powodu - nazwę Szlaugbaum czy jakoś tak). Ścieżka wygląda jak nieduży plac, na końcu którego stoi kupa kamieni ułożona w stos, ale jak się do tych kamieni podejdzie, to po lewej zobaczy się drogę a'la kocie łby, wiodącą wprost do Prutu. Dokładnie tak - wprost, bo tu się kończy. Zero kładki, zero kamieni ułożonych tak, aby można było przejść. Prut jest sze ...

OjciecDyrektor
8 września 2024 02:15

4     1005    9

Via Dolorosa

Wtorek, 25.06.24. Po wczorajszym hardkorze wstaję rano, po 5 godzinach snu i jest ok. To pewnie piwo, które wypiłem wieczorem, bo słyszałem, że jedno piwo przyspiesza regenerację po dużym wysiłku i odwodnieniu. O 6 rano wychodzę na drogę. W planie wejście na Howerlę i grzbiet Czarnohory, aż po Gutin Tomnatyk, a powrót przez Szpyci. Do schroniska Zaroślak, gdzie początek szlaku, jest ponad 10km. Kiepsko. Ale może coś będzie jechać, to złapię stopa. Ledwo uszedłem 300m słyszę, że coś jedzie. Macham jak pingwin. Zatrzymuje się. Do Zaroślaka można? Można. Wsiadam na przód i pytam się ile? Ile chcesz. Wrzucam 100hr. Przy Zaroślaku jestem o 6.45, a więc prędkość rowerowa, ale szybciej się nie da. Samo schronisko odnowione z zewnątrz prezentuje się nawet nieźle. Ale otoczenie to posowiecki ko ...

OjciecDyrektor
5 września 2024 22:12

15     1243    8

Kukul od przodu i od tyłu

Poniedziałek, 24 06.24. Dziś ma być lajtowy dzień. Pierwsze rozchodzenie. W planie wejście na Kukul 1540m niebieskim szlakiem z Zawojeli. Wychodzę o 7.30. Idę i nagle czuję czyjeś kroki za mną. No żesz! Dwa psy z tego ośrodka, w którym nocuję uśmiechają się do mnie i mówią "My też z tobą na Kukul". Natychmiastowy zwrot i powrót. Jednego to zniesmaczyło i dał za wygraną. Ale drugi znów idzie za mną. Macham pustą ręką, aby został. Nic z tego. Biorę mały kamyk i rzucam obok niego. Uff, pomogło. Idę spokojnie, zrelaksowany. Dziś ma być zero zmęczenia. Pogoda bez opadów, ale chmurki są i coś czuję, że przykrywają Czarnohorę, a więc nici z podziwiania panoramy. No ale może się rozjaśni, gdy będę na górze.

Patrzę, że jedna z dróg skręca w prawo  i myślę, że to ta. Nic z tego - to droga do jak ...

OjciecDyrektor
4 września 2024 03:38

40     1834    13

Orgazm na granicy

Na Zachodni (w Warszawie) przyjechalem godzinę przed odjazdem.  Podchodzę do okienka  i pytam się skąd odjeżdża mój bus do Iwano-Frankiwska. Pani odpowiada, że ze stanowiska 10 i o 21.40. I tu pierwsze zdziwienie, bo mam kupiony bilet na blablacar na 21.30. Ale przewoźnik ten sam, wiec jestem uspokojony. Zaczynam jeść obiadokolację. Od razu widać, ze 90-95% ruchu pasazerskiego generują ludzie z Ukrainy. Po zjedzeniu kręcę się po hali dworca i natykam sie na kantor. Stoję i tak od niechcenia pytam się pani po ile ma hrywny. Po tyle, co na tablicy - mówi. No fakt, głupie pytanie. Patrzę na kurs i za 105zł mogę dostać 1000 hrywien. Średni kurs w NBP to za 100zl 1000 hrywien. Drapię się po glowie i zastanawiam - kupić tu czy w Iwano-Frankiwsku. Ale mówię do pani w kantorze - Pewnie z 60 ty ...

OjciecDyrektor
2 września 2024 03:24

22     1754    13

Ogłoszenie - pomocnik do zdjęć poszukiwany

Moja relacja z tegorocznego wyjazdu na Ukrainę jest już praktycznie ukończona. Jednakże przychylając się do uwag czytelników relacji z 2022 postanowiłem ją wzbogacić o zdjęcia (a przy okazji uzupełnić o zdjęcia również tę z 2022 jako suplement - dodatkowy komentarz).

Problem mam jednak z zapisem zdjęć. Nie wiem, co jest nie tak, ale nie ładują się i nie chcę już tracić czasu na kombinowanie. W związku z tym szukam chętnych osób, które potrafią takie zdjęcia załadować (przy większej liczbie chętnych podzielę prace fotograficzne na kilka osób). 

Zdjęcia przesłałbym poprzez aplikację whatsapp (tak mi najłatwiej) i stąd ochotnik powinien dysponować taką aplikacją na swoim smartfonie. 

Zgłoszenia przyjmuję na poczcie prywatnej Szkoły Nawigatorów. Tam wymienimy się numerami telefonów, abym m ...

OjciecDyrektor
30 sierpnia 2024 15:26

22     1236    2

 Poprzednia  Strona 4 na 5.    Następna