-
OjciecDyrektor : Kiedy bogowie zorientowali się, że nie zdołają ukryć wszystkich swoich szwindli, stworzyli ekonomistów.
Niedźwiedź ludojad
W zeszłym roku napisałem notkę "Orzeł i niedzwiedź", w której podałem, że w Bieszczadach i Beskidzie Niskim żyje już ok. 300 niedźwiedzi (wg oficjalnych obliczeń). Ośmieliłem się wtedy postawić tezę, że tych niedźwiedzi jest zwyczajnie za dużo i że skończy się to niedługo dramatem.
No i nastała wiosna, a wraz z nią niedźwiedzie tradycyjnie wyszły z gawr. No i jak co roku razem z nowym przychówkiem, który trzeba wykarmić. A że powierzchnia lasów w górach nie przyrasta tak, jak przyrasta populacja, to i niedzwiedziom robi się ciasno. Szukają wtedy pożywienia gdzie bądź, migrując na dalsze tereny.
Pewna kobieta lat 58 wybrała się, jak co roku, zbierać zrzutki. Wybrała się w to samo miejsce, co zawsze. No i i już żywa nie wróciła. W necie pojawiły się opinie, że kobieta miała pecha, gdyż ...
|
|
OjciecDyrektor |
| 6 maja 2026 23:34 |
223     3163    12
EssA !!!
"Essa! Samiec twój wróg! Sekcja Specjalna zawsze lojalna!".
Niniejszą notkę dedykuję dla wszystkich instruktorek rodem z filmu "Seksmisja", jak również wszystkim kobietom młodym i mniej młodym, którym "nie wyszło" w związku, czy to małżeńskim czy to pozamałżeńskim (przed lub po). Zdaję sobie sprawę, że wywołam u niektórych złość i zgrzytanie zębów, no ale mnie już i tak nic nie pomoże, a zatem i nic mnie nie zaszkodzi....:).
Notka dotyczy relacji damsko-męskich, a konkretnie podstawowych błędów popełnianych przez kobiety w tychże relacjach. Pewnie nie wszystkie tu wymienię, ale notka nie ma charakteru wyczerpującego, a jedynie taki informacyjny. To ważne - informacyjny, bo jej celem nie jest obarczanie winą kobiet, oskarżanie ich o to lub owo, ale wyrwanie je z tego "błogiego" stanu n ...
|
|
OjciecDyrektor |
| 24 stycznia 2026 17:06 |
126     3162    13
Ostatnia Wielka Pardubicka
21 sierpnia, czwartek. W nocy w ogóle nie spałem. Leżałem, ale zasnąć nie mogłem. Dlaczego? Nie wiem. Chyba wszystko to przez wiejskie psy. Dwa lub trzy niedaleko mnie ciągle prawie szczekały, bo wiadomo - a to kot, a to mysz, a to jeszcze jakiś inny zwierz. A w oddali słyszałem wszystkie inne psy z całej wsi. Istny psi chór. I niech mi nikt nie mówi, że wieś to ciche spokojne miejsce. Oszaleć można w nocy od tego ciągłego psiego szczekania.
Tak więc nie miałem żadnych problemów anu oporów, aby w końcu wstać o 3 w nocy i spokojnie się spakować. Zapaliłem czerwone światło w czołówce, aby owadów nie przyciągać i wychodzę. Spojrzałem w niebo i się zachwyciłem - jak wyraźnie widać tu gwiazdy. Pakuję się spokojnie, nieśpiesznie. Jestem w miejscu osłoniętym od wiatru, a noc w miarę ciepła. J ...
|
|
OjciecDyrektor |
| 10 grudnia 2025 06:09 |
15     492    9
Opresza - czyli cudowny Stajkowy Płaj
Dla tych, co ominęli poprzedni odcinek - a mogli, bo się machnąłem w kolejności publikacji (widzę po liczbie odsłon, że jest drastycznie niższa od pozostałych) - wklejam link do niego.
https://ojciecdyrektor.szkolanawigatorow.pl/tataruka-kurpyn-czyli-swidowiec-inna-droga
A teraz następny odcinek:
20 sierpnia, środa. Noc była spokojna, cicha, ale zimna. Tropik, jak zwykle, cały mokry. Jak się śpi w "jedynce", to w namiocie jest cieplej i więcej pary się skrapla. Plecak z rzeczami przenoszę do zadaszonego stołu z ławami na terenie chatki. Tropik wieszam na płocie. Wiem, że nie wyschnie, ale przynajmniej nie będzie z niego woda ściekać do wnętrza namiotu.
O 8.15 wychodzę. Pogoda jest wspaniała. Widoczność bardzo dobra. Na Kurpyn po raz drugi nie wchodzę. Idę na pobliski szczyt Bałtyn. Pię ...
|
|
OjciecDyrektor |
| 8 grudnia 2025 05:02 |
3     281    2
Bratkowska Wielka - ślisko, zimno, mokro
18 sierpnia, poniedziałek. Dziś zaczynam finałową trasę z Bistricy, przez Wielką Bratkowską, Tatarukę na Opreszę i do Kobyleckiej Polany. Trasa na trzy dni. Ma być bez deszczu.
Po sobotniej burzy i wczorajszym późnowieczornym i nocnym deszczu jestem pełen obaw o stan ścieżek. Idę niebieskim szlakiem na Wielką Bratkowską przez Wowkany - to takie pastwisko na grzbiecie. No i te pastwisko mnie martwi, bo jak pastwisko to i krowy, a jak krowy, to ścieżka krowia, czyli mocno zniszczona przez krowie racice. A dwa dni padało.
Na początek droga wiedzie do wsi Klympuszi. Dobra droga, jezdna, utwardzana, więc problemów żadnych nie ma. We wsi Klympuszi jestem po godzinie marszu, czyli o 8. Tu w lewo odbija moja droga - na słupie znak niebieski, więc nie trzeba sięgać po aplikację mapy.com, aby si ...
|
|
OjciecDyrektor |
| 5 grudnia 2025 21:09 |
5     319    2
Tataruka - Kurpyn, czyli Świdowiec inną drogą
19 sierpnia, wtorek. Rano, tradycyjnie, jest mokro i są nisko chmury. Przenoszę ekwipunek z namiotu do altany i składam namiot. Tropik cały mokry - trzeba będzie go wysuszyć gdzieś po drodze.
Ruszam o 8.30. Późno, ale biwaki rządzą się innymi prawami. Pod namiotem trudno jest zebrać się tak, aby o 6 rano wyjść w drogę. Nawet o 7. Po prostu jest zimno, mokro, wieje często wiatr i nie chce się wstawać, a jak się wstanie, to wszystko robi się wolniej. Nocując pod dachem jest inaczej, bo jest sucho, ciepło, wygodnie.
Po niedługim czasie dochodzę do przeł. Okole. Stoi tu budynek leśniczego. Jest kilka maszyn, kaplica prawosławna (w okolicy są dwa monastery prawosławne, a ogólnie w Świdowcu aż pięć...ciekawe dlaczego?). Przez przełęcz przechodzi dobra, równa droga - nie wiem, jaki jest stan ...
|
|
OjciecDyrektor |
| 5 grudnia 2025 05:08 |
4     222    0
Taupiszyrka - Pantyr
16 sierpnia, sobota. Dziś wybieram się na Taupiszyrkę, przeł. Legionów i polanę/połoninę Pantyr. Na Taupiszyrkę, bo to tam jest jakiś rezerwat botaniczny. Na przeł. Legionów, bo jestem fanem gen. Mariana Żegoty-Januszajtisa, który jako pułkownik przedzierał się przez ten rejon w kierunku Rafajłowej, czyli Bistricy obecnie. Na Pantyr, bo ponoć to ładne, widokowe miejsce. Całość oceniam na 8-9h marszu.
Wychodzę o 9. Późno, ale gdzie tu się spieszyć? Nie spodziewam się tłumów na trasie, a nawet więcej - nie spodziewam się w ogóle kogokolwiek spotkać na trasie. Na Taupiszyrkę wiedzie droga znakowana kolorem zielonym. Początkowy odcinek podchodzę jednak nie szlakiem, a wcześniej odbijającą w prawo drogą, która wije się wśród domów.
Wolę tak, bo lubię oglądać domostwa góralskie, jak ludzie ...
|
|
OjciecDyrektor |
| 3 grudnia 2025 07:10 |
8     389    5
Stanimir - gorgańska corrida
15 sierpnia, piątek. Wniębowzięcie NMP. Idę najpierw na mszę, do oddalonej o 10m cerkwii grekokatolickiej, czyli na drugą stronę ulicy. Msza w dni robocze jest o 8 (na Ukrainie nie jest to dzień wolny od pracy). Ludzi ok. 25, czyli nawet dużo, jak na dzień roboczy. Cerkiew mała. Pierwsze, co się rzuca w oczy i nas Polaków trochę szokuje, to kolorowe światełka, migające i zmieniające kolory.
Niestety w obrządku bizantyjskim, obojętnie czy grekokatolickim czy prawosławnym, wszystko ma się świecić, błyszczeć, mienić się. Dlatego tyle złotej farby używają na zewnątrz świątyń, na kopułach, dachach. No, a w środku też. Jak nie stać wiernych na błyszczące przedmioty, to zwyczajnie robi się i takie "światełka".
Wschodnie chrześcijaństwo padło ofiarą bizantynizmu. W Bizancjum wszystko kapało zł ...
|
|
OjciecDyrektor |
| 1 grudnia 2025 00:17 |
4     310    5
Doboszanka - można czy nie można?
14 sierpnia, czwartek. Jest 6.30. Wyruszam na Doboszankę.
Pogoda bezchmurna, zimno, ale myślę że się rozgrzeję. Idę drogą wzdłuż potoku Dołżyniec. Droga krzywa, kamienista, czyli standardowa droga w Karpatach Ukraińskich. Po godzinie dochodzę do miejsca, gdzie szlak czerwony odbija w prawo na szczyt Płoska 1353m.
Od tego miejsca następuje cud. Droga robi się równa, płaska, taki dobry szutr. Idzie się po tym wspaniale. Jutro spotkam turystę na przystanku w Bistricy i on powie, że ta budowa drogi odbyła się za prywatne fundusze właściciela jednego z hoteli, położonego trochę powyżej Bukovela. Ponoć chciał, aby jego goście mieli łatwiejszy dojazd do niego i nie niszczyli sobie swoich wypasionych maszyn.
Tą wspaniałą drogą idę ok. 40 min. do miejsca, gdzie są trzy chaty (dwie na zakręcie ...
|
|
OjciecDyrektor |
| 29 listopada 2025 04:37 |
12     447    3
Rozmowa z koniem
13 sierpnia, środa. Spało się dobrze. Pobudkę zrobiło mi rżenie koni, a potem bliskie odgłosy skubania trawy. Tak blisko, że koń trącił mój namiot no i wyskoczyłem z niego, aby przegonić konia.
Przypomniałem sobie, że na pobliskim krzaku zostawiłem wczoraj podkoszulkę. Widzę, że zrzucona na ziemię. Podnoszę, a tu jakieś strzępy i przecięcia. A niech cię gęś kopnie! Mogłem jeszcze z tydzień pochodzić w niej, a teraz? Ze złości rzucam tym podkoszulkiem w konia. Odskoczył kilka metrów i patrzy na mnie, jakby chciał powiedzieć -"O co ci chodzi? Będziesz kręcił aferę z powodu tego śmierdzącego i dziurawego podkoszulka? A mało się nie udławiłem, myśląc, że to sałata". Podkoszulek miał barwę oliwkową.
Po przegonieniu koni - bo co rusz któryś blisko podchodził - zabieram się za zwijanie namiot ...
|
|
OjciecDyrektor |
| 27 listopada 2025 10:35 |
3     602    4
Sywula - gorgańska dzida
11 sierpnia, poniedziałek. Dziś plan jest taki, żeby wejść na Grofę. Trasa szybka na 3-3,5h pod górę i zejście na ok. 2,5h. W sumie żadnych problemów, ale jest "ale". Jestem nadal osłabiony. W sobotę wieczorem poprawiło mnie się znacznie i wrócił apetyt. Ale w niedzielę od wczesnego rana aż do południa dręczyła mnie biegunka. Potem przeszła, ale wziąłem dwie tabletki laremidu i wypiłem dwa piwa. Chyba piwo pomogło, a nie tabletki.
Wg radaru pogodowego do ok. 12-stej mają być chmury, a potem już słonecznie. Wychodzę więc o 9-tej, aby spokojnym tempem dotrzeć na Grofę choćby i o 13-stej. Idę pomału, aby się nie spocić. Jest chłód, ale dzięki temu, że wiatr jest słaby, zimno nie dokucza.
Przechodzę przez most na Mołodej i widzę, że Jajko Perehińskie przykryte jest u góry chmurami. Dokładn ...
|
|
OjciecDyrektor |
| 25 listopada 2025 05:06 |
2     281    1
Orzeł i Niedźwiedź
9 sierpnia, sobota. Wstaję bardzo wcześnie, bo dziś planuję wejść czerwonym szlakiem na Koretwinę 1673m przez Pietros 1702m.
Wychodzę do łazienki i czuję niemoc. Co to? Kaca mam? Ale przecież piłem tylko dwa piwa - tu często piję dwa piwa, jak chodzę na lekko. To nie może być kac. Przeziębienie? Przewiało mnie? Nie kicham, nie kaszlę, gardło nie boli. Gorączki też nie mam. To przeziębienie w zalążku. Zakładam grube skarpety na cieńkie. Do tego koszulę flanelową, robię gorącą herbatę (jeść się nie chce - niedobrze) i do ciepłego śpiwora się pakuję. Trzeba to szybko wypocin, to może skończy się na jednym dniu niemocy.
Leżę i zwiększam emisję metanu - to od wczorajszych jajek i w ogóle diety bezmięsnej. Od razu sobie pomyślałem, jakie to chore i obłudne jest promować taką dietę (wegetaria ...
|
|
OjciecDyrektor |
| 23 listopada 2025 00:04 |
21     685    2
Ihrowiec - domek z gorganu
8 sierpnia, piątek. Dziś w planie trasa na lekko na Ihrowiec/Wysoka 1805m przez Matachów, czerwonym szlakiem z Osmołody. Wyruszam dość późno, bo 7.30.
Na dzień dobry uderza mnie mocny, zimny wiatr. Para leci z ust, ale jest bezchmurnie. Tak jakby w góry zawitała złota polska jesień. Zakładam komin polarowy, opaskę na czoło i uszy, ortalionowe rękawy i nawet ortalion.
Przechodzę przez most na potoku Mołoda i rzut oka na Jajko Perehińskie (1600m) mówi mi, że dziś widoczność będzie bardzo dobra. Cieszę się ogromnie, bo wiele obiecuję sobie po Ihrowcu. Dariusz Dyląg w przewodniku "Gorgany" (wyd. Rewasz) napisał, że widok z Ihrowca jest "nieziemski" (z Grofy też - tak napisał).
Po 15 minutach skręcam w lewo do kładki na Łomnicy. Jest to kładka, która dostarcza najwięcej emocji w całych Kar ...
|
|
OjciecDyrektor |
| 21 listopada 2025 10:53 |
2     364    4
Popadia i gorgan - czyli szaleństwa wojny
6 sierpnia, środa. Ranek wita mnie słońcem, ale już po godzinie przyszły chmury. Szykuję się i pakuję tylko te rzeczy, które będą mi potrzebne na dwudniowy pobyt w chatce Płyśce.
Wychodzę o 8.15. Idę główną drogą do ujścia potoku Kotelec. Tu skręcam w lewo, w dolinę potoku Kotelec. Tędy wiedzie droga, zielony szlak, na Płyśce. Droga przyjemna, bo prawie w ogóle błota nie ma na niej. Przy odbiciu w prawo niebieskiego szlaku droga przechodzi w ścieżkę, ale przyjemną. Jest to naturalna górska ścieżka. Obok płynie potok Kotelec.
Ścieżka przechodzi przez kładkę na drugą stronę potoku i zaczyna wspinać się trawersem po stromym zboczu, mając kilkadziesiąt metrów niżej potok. Kamienie są śliskie i trzeba uważać, ale ścieżka piękna. W końcu dochodzi do górnej części potoku Kotelec i znowu przec ...
|
|
OjciecDyrektor |
| 19 listopada 2025 09:29 |
7     690    5
Wyprawa na Kałusz
5 sierpnia, wtorek. Dziś jadę do Kałusza kupić klapki, offa na komary, jakiś mały szampon (wziąłem 200ml szamponu z Polski, ale po 1,5 miesiąca została resztka) i doładować konto telefonu, aby pakiet się odnowił 14 sierpnia.
Jadę kursem o 10.20. Czekając na busa zorientowałem się, że Osmołoda to bardzo mała wioska. Nie ma w niej cerkwi (najbliższa jest we wsi Kuźmieniec, gdzie przed wojną miał swoją letnią,rezydencję metropolita abp. Szeptycki (czyli grekokatolicka). Sklepy teoretycznie są dwa - jeden w Oksance, a drugi niedaleko przystanku, ale on chyba jest już zlikwidowany, bo ani wczoraj przed 20-stą, ani przed 10-tą dziś nie był otwarty. Chyba że ma jakieś ekstrawaganckie godziny otwarcia. Ten w Oksance jest czynny od 9 do 21.
Bus przyjechał punktualnie. Żółty mercedes, rocznik c ...
|
|
OjciecDyrektor |
| 17 listopada 2025 05:17 |
5     407    4
Ewakuacja przez dolinę Łomnicy
4 sierpnia, poniedziałek. Noc cicha, spokojna. Budzą mnie dalekie grzmoty nad ranem, ale potem spokój i nawet słońce wyszło. O 8.20 ruszam na Niemiecką Przełęcz.
Droga jest nadal paskudna, a nawet gorzej - są krótkie odcinki, gdzie już świerki rosną na drodze i inne krzewy. W końcu jestem na tej przełęczy. Dobrze, że tu nie nocowałem. Jest mokra trawa i widać, że to raczej deszcz był, a nie rosa. U mnie w lesie na biwaku było sucho (tak samo jak wczoraj). Miejsce poza tym mało przytulne.
To, co pokazują mapy, gdy idzie o układ ścieżek w tym rejonie, to jakaś fantazja. Jedynie mapy.com dobrze pokazują, że do doliny Łomnicy schodzi się drogą wzdłuż - dawno temu położonej - "trubki", czyli rurociągu. O 9 jestem w górnej części doliny Łomnicy nad potokiem. Potok jest wąski. Nabieram wody ...
|
|
OjciecDyrektor |
| 15 listopada 2025 00:26 |
13     491    4
Wielka Kieputa -Busztuł. Czyli koszmar normalnego turysty
3 sierpnia, niedziela. Dzień Pański zastaje mnie w lesie. Trudno - chciałem dojść do Osmołody w dwa dni. O naiwności!
Noc bardzo cicha była, bardzo spokojna. Ranek znów wita mnie słońcem. Promienie słoneczne rozszczepiają się w koronach świerków i robią niesamowity efekt wizualny. Jest tak sielankowo, że wyruszam dopiero o 9. W końcu jestem już na pewnej drodze. A jednak, nie wiem jak, ale miałem przez 10 minut problem z odnalezieniem ścieżki na Małą Kieputę. Ona tu przy biwaku nagle skręca w lewo, a że są powalone drzewa, to mi zniknęła. Idąc w odwrotnym kierunku zapewnie nie zauważa się żadnego problemu nawigacyjnego, ale idąc z biwaku pod górę jest.
Podejście na Małą Kieputę jest strome, a miejscami bardzo strome. Po dojściu do miejsca, gdzie zaczyna się pojawiać kosówka stoję i si ...
|
|
OjciecDyrektor |
| 13 listopada 2025 00:00 |
8     468    5
Bert - ja ci jeszcze pokażę!
2 sierpnia, sobota. Nocny odpoczynek był bardzo przyjemny. Jeszcze nigdy tak dobrze mnie się nie spało, jak tu na przełęczy pod Pobitą. Być może dlatego, że namiot postawiłem na krzakach jagód, które mile sprężynują, gdy człowiek leży.
Poranek wita mnie słońcem. Mam je na wprost namiotu. Piękny poranek. O 8 wyruszam na Bert inną drogą. Na mapie Compassu wiedzie ona takim obniżającym się trawersem od zachodu i wyprowadza na szczyt, omijając pola kosodrzewiny. Mapa Hutyraka też ją ma, z tym, że w dwóch miejscach jest przerwana, ale mnie to nie martwi, gdyż mapy Hutyraka często mają takie niby poprzerywane drogi, które w realu są normalne. O mapy.com już napisałem, że nie widzi żadnych ścieżek na Bert, w tym i tę na przełęcz pod Pobitą.
Idę lekko pod górę. Otwiera się coraz ładniejsza pan ...
|
|
OjciecDyrektor |
| 11 listopada 2025 00:33 |
8     544    5
Bert 1670m - zabawa w kotka i myszkę
1 sierpnia, piątek. Dziś ruszam w 2-3 dniową trasę z Łopuchiwa - przysiółek Proczka, przez pasmo Bert-Busztuł, Popadię, Grofę, do Osmołody. Wstaję rano. Ok. 5.30 gdy już widnieje patrzę przez okno i widzę bardzo nisko zawieszone chmury. Myślę sobie, że to znowu tzw. "morze mgieł", a wyżej jest słońce. W końcu radar pogodowy pokazuje dobrą pogodę, a wiec to na pewno morze mgieł.
O 7 wytaczam się na szosę. Po ok. 35 minutach udaje mnie się złapać autostopa. Dwóch panów 60+ jedzie pół-terenówką do doliny potpku Turbat. Ok. Super, ja tylko do Proczki. W samochodzie, gdy się dowiedzieli, że idę na Bert 1670m, zaproponowali, abym jechał z nimi dalej, bo od leśniczówki Bertianka w dolinie Bertianyk jest droga dla samochodów, którą spokojnie dojdę aż na Bert.
Zrozumiałem, że oni mnie tam podrz ...
|
|
OjciecDyrektor |
| 9 listopada 2025 08:08 |
11     477    2
Apečka - splendid isolation
31 lipca, czwartek. Po sześciu dniach słabej pogody wreszcie doczekałem się czterodniowego okna pogodowego. A więc dziś, w ostatni dzień mego pobytu w Ust Czornej, idę na Apečkę 1512m w masywie Świdowca. Apečka jest mocno oddalona od głównego grzbietu Świdowca i na tyle wysoka, że obiecuję sobie widoki mniej więcej tej samej klasy, co na Munczelu w masywie Połoniny Krasnej.
Wychodzę już o 5.30. Wprawdzie bus ma przyjechać z Łopuchiwa/Brustury o 6-stej, ale tu wszystkie busy kursują +/-15 min. więc raz na 100 przypadków mógłby przyjechać nawet o 5.45. Ten dzisiejszy przyjechał o 5.10. Koszt kursu do wsi Dubove to 50hr.
Niebo bezchmurne, ale w dolinie snują się klimatyczne chmury/mgły. Po 30 min. jestem w Dubove przed mostem na Tereswie. Na Apečkę idę przez Prełukę 1004m i Krasnyj Gruń 1 ...
|
|
OjciecDyrektor |
| 7 listopada 2025 07:02 |
2     500    6