-

OjciecDyrektor : Kiedy bogowie zorientowali się, że nie zdołają ukryć wszystkich swoich szwindli, stworzyli ekonomistów.

Zanim się zacznie

W 2025 zaplanowałem trzeci i ostatni rajd po Karpatach Ukraińskich. Ostatni, bo jestem silnie zdeterminowany, aby w końcu przejść wszystkie ważniejsze trasy w Gorganach i Beskidach Skolskich oraz te na Zakarpaciu, które pominąłem 3 lata temu. Wyzwanie spore, więc przeznaczyłem na to max 67 dni. Tyle mogę być. Tras planowanych jest ok. 40 - to plan optimum. Jest też wersja minimum oraz wersja maximum. O wszystkim zadecyduje pogoda. 

Zdaję sobie sprawę, że plan jest gruby, czyli bardzo wymagający. Dlatego też ćwiczyłem przez trzy niesiące intensywnie nogi przy pomocy taśmy gumowej. Ćwiczenia "sprzedał" mi fizjoterapeuta, do którego regularnie chodzę. Bez tych ćwiczeń nie byłoby szans chodzić bezpiecznie po gorganie z dużym, 20-24kg plecakiem.

Na 1,5 miesiąca przed wyjazdem przestałem obcinać paznakocie u stóp, aby potem nie mieć problemów ze stopami. No i zacząłem trenować na pobliskiej górce. Obecny wyjazd mogę więc uznać za najlepiej przygotowany motorycznie w całej mojej dotychczasowej karierze łazika górskiego 

19 czerwca, czwartek. Boże Ciało. Po procesji szykuję się do wyjazdu. Na Dworzec Zachodni w Warszawie przyjechałem 40 min. przed odjazdem. Najpierw musuałem jednak poszukać toalety, bo.....brzuch się zestresował. Toaleta droga i kiepska - 5zł. No ale co miałem robić? Po toalecie łyknąłem 2 tabletki na biegunkę. Niby na bilecie bylo, ze bus ma mieć toaletę, ale strzeżonego Pan Bóg strzeże. Rozglądam się po hali i patrzę na kurs hrywny - 9,5gr za 1hr. Średni kurs to 8,9gr. Nie kupuję, bo czuję, że na Ukrainie kupię taniej. Mam zresztą 7,5 tyś hrywien z poprzedniego wyjazdu.

Czekam na bus. Ma byc przewoźnik LIKEBUS. Ale nie widzę, aby był. Coś mnie tknęło, aby spojrzeć na relację, jaką jadę. Patrzę na bilecie, że to relacja Wilno-Kijów (przez Warszawę). Całe szczęscie, bo okazało sie, że taki krótki bus na 47 miejsc ma taką relację. Pytam się - likebus? Tak. Na busie był napis "Bognar". Miejsce 27. Wchodzę do środka i juz wiem, że toaletę to oni musieli zgubić gdzieś po drodze. Nigdy nie wierz informacjom o autobusie. Bus to taki szkolny gimbus. Masakra! Kierowca zapewnia mnie, ze dojafdą do Lwowa w 7,5h. Nie wierzę. Już oszukali z wyposazeniem busa. Ruszyl punktualnie o 18.10. Same kobiety i dzieci. Pierwszy postoj w Lublinie, a potem Hrebenne - na granicy. Czuć każdą łate na jezdni. Nigdy nie jedź LIKEBUSEM...:)

Jednak bus ma toaletę. Jest takie małe wwejście od pokładem przy schodach środkowych. Zamykane, więc nie pomyslalem że to toaleta. Dopiero jak weszło tam dziecko i zzapaliła się z boku lampka zajarzyłem, że to jest toaleta. Jadę juz 40 minut i zauwazam jeszcze jeden plus - klima nie jest jadowita. Jest taka w sam raz. Siedzenia są dość twarde, ale pod wygodnym.kątem ustawione, więc nie odczuwam NA RAZIE dyskomfortu. Zobaczymy, co dalej. 70% składu to dzieci, a reszta matki. Jest żywo, ale nie hałaśliwie.  Ładne chmurki i słoneczko. Oby tak dalej.

Na granicy jestem o 22.45, czyli jechał 4,5h. Patrzę, że nie ma kolejki. Nie ucieszyłem się jednak, bo tak sobie kombinowałem, iż będę stał na granicy ok. 3h i  wybrałem taki kurs, który do Lwowa dojeżdżał o 2,40 ukraińskiego czasu. Nie ma kolejki więc....przyjadę w nocy do Lwowa. Polacy odprawiają nas piorunem, czyli całe 60 minut. To ile Ukraińcy będą odprawiać? 20 minut. Tuż po północy ruszamy do Lwowa. Drogi słabo oświetlone (wojenne zaciemnienie) i mniej równe. Pocieszam się, że przyjadę do Lwowa później. Niestety nie. 2. 40 i jestem obok dworca kolejowego. 1.40 czasu polskiego. Ale dworzec otwarty, kasa też. Kupuje bilet do Skole - 106 hr. O 5 rano odjazd. Pani w kasie nie wie, z którego peronu. Trzeba słuchać. Zapowiadają po ukraińsku, angielsku, a nawet po polsku. Ale też jest tablica odjazdów. Rozglądam się. Na środku sali z kasami stoją organy kościelne. Co to za ekspozycja? Nie wiem. Szukam toalet. Znalazlem - 10hr i nawet w miarę czysto, jak na ukraińskie publiczne szalety. Szukam poczekalni i znajduję, ale ona jest płatna - 40hr/godz. Wracam do sali z kasami i tam coś jem. Zagaduje mnie taksówkarz. Nie, ja do Skole. Ale pokaż mi, gdzie tu jest "obmin", czyli kantor. Prowadzi mnie na lewo od głównego wejścia (na prawo, gdy wchodzimy do dworca). Kurs tani - dostanę 10.15 hr za 1zł. Rezygnuję, ale uświadamiam sobie, jakie to szczęscie, że mnie tu zaprowadzil. Bo jak będę chciał się pozbyć hrywien i kupic zlotówki, to tylko tu. Taksówkarzowi kupuję kawę za 30hr, za fatygę. W Skole trzeba będzie kupić kartę telefoniczną i hrywny. Planuję wymienić 7 tyś, a 2 tyś mieć w rezerwie. Za 7 tyś chcialbym dostać jakieś 78 tyś hrywien. Razem z tymi 7,5 tyś z poprzedniego wyjazdu powinno starczyć.

Zapomniałem dodac, że w sali z kasami jest stanowisko pomocy, czyli coś w rodzaju informacji - po prawej stronie od organów. Pociąg, na który mam bilet to relacja Kijów-Czop. Podjeżdża na peron nr 3 o 4.36. Szukam swojego wagonu - nr 31. Jest problem, bo zapowiadaja, ze numeracja jest rosnąca od zachodu, ale okazuje się, ze nr 31 jest za 35. Dobrze jest się wypytać kontrolerów biletów - kazdy ma swój wagon do obsługi (tak, że nie przejdzie się do kolejnego wagonu w samym pociągu). Kontroler zabiera mi bilet i mówi, abym wszedł. Patrzę, że to płackartnyj. Ledwo się przeciskam wąskim korytarzem między tymi kuszetkami - miejscami do leżenia. Jest zaduch, ale okna uchylone i po 5 minutach się przyzwyczajam. Szukam swego miejsca - 31, świecąc latarką z fonu. Na samym końcu wagonu. Jeszcze tylko 1h 35 min. do Skole i koniec tej jazdy. Oby tylko nie zasnąć, bo w busie nie dało rady spać (brak zagłowków w fotelach).

Kontroler wagonu zapisuje sobie, kto i gdzie wysiada i na ok. 10 minut przed wysiadką podchodzi do pasażera i go informuje, a gdy ten śpi, to go budzi. Fajna sprawa. Można kimnąć bez stresu. No ale ja nie spałem, bo jednak ten przykry zapach zaczął przybierać na sile.

Punktualnie o 6.37 jestem w Skole. Kontroler otworzył drzwi z niewłaściwej strony (bo ktoś zawalił przejście swoimi rzeczami), a że pociąg był bardzo długi, to musiałem trochę poczekać zanim przejechał i zrobił przejście na peron. Perony tu są niskie - do połowy łydki, więc można sobie fajnie skracać drogę między peronami (np. we Lwowie). Jest bardzo wcześnie, bezchmurnie i ciepło. Czuję, że zaraz zasnę. Trzeba jak najszybciej znaleźć nocleg. W aplikacji mapy.com (dawne mapy.cz) na dużym zbliżeniu mapy turystycznej są zaznaczone noclegi. Widzę, że tuż obok stacji jest jakaś "Mansarda Aparts".  Po drugiej stronie torów patrząc od budynku stacji. Idę tam. Żadnej tabliczki, że wynajmują pokoje, ale dzwonię do bramy. Wychodzi zdeka zaspana pani i mówię jej o co chodzi. Ma pokoje, ale teraz ma wolną tylko dwójkę za 1000 hr. Proszę pokazać - mówię. Idziemy na drugie piętro i widzę duży pokój, kominek, szerokie łóżko. Szafy na ubrania brak, ale mnie to nie przeszkadza. Patrzę na ładną łazienkę i na dużą kuchnię z lodówką. Myślę trochę i wiem, że mogę znaleźć tu w Skole coś tańszego - za 600/700 hr. Ale nie chce mnie się chodzić po miasteczku. Biorę na 5 nocy. Drogo, ale blisko do dworca kolejowego i przystanku autobusowego. Blisko do sklepu i do baru z obiadami (jeszcze tam nie byłem, ale widzę na mapie).

Rozpakowuję się, ale tylko najbardziej niezbędne rzeczy - mam zasadę, aby jak najmniej wyjmować z plecaka, bo to zapobiega szukaniu potem rzeczy no i oszczędza się czas na spakowanie. Patrzę na lodówkę - nie działa. Podłączona? Nie. Podłączam kabel i...nadal nie działa. Już chciałem zejść na dół do właścicielki i drzwi lodówki zamknąłem tak niechcąco mocniej, aż się zdeka zatrzęsła. Oooo! Działa. Dochodzi 8 godzina i w planie była najpierw drzemka, ale wolę jak najszybciej wymienić złotówki oraz kupić kartę telefoniczną - mam zamiar wykupić 3 miesięczny pakiet na sam tylko internet, bo tak będzie najsensowniej (przez whatsappa też można dzwonić)..

Idę "na miasto". Najpierw zakupy spożywcze. Sklep, zgodnie z mapą, jest blisko - "Rukawiczka". To taka sieć całkiem porządnych sklepów, choć ceny są trochę wyższe, niż w takich "tradycyjnych". W sklepie jest moja ulubiona ukraińska woda mineralna - "Poljana Kwasowa". To najdroższa chyba woda mineralna na Ukrainie- od 39 do 53 hrywien. Ale smak ma przepotężny. Nie trzeba jej dosalać. Do tego jedna cebula, keczup i masło. Masło 82% tłuszczu jest drogie. Jego cena to od 12,5zł za 180g kostkę. No i piwo - najlepszy izotonik na odwodnienie.  Obok sklepu szaszłykarnia. Wracam, rzucam zakupy i idę zbadać połączenia kolejowe i autobusowe ze światem. Koleją dojadę do Sławska (taki spory i stary kurort górski) o 4.50 i 6.39. Są to kursy dalekobieżne, czyli płackartnyj  pociąg. Pięknie! Są też późniejsze kursy, ale one mnie nie interesują, przynajmniej w tej chwili. Dzięki takim wczesnym kursom mogę zrobić na lekko trasę Sławsko-Trościan-Ilza-Sławsko. Do tego ze Skole o 12 i 16 odjeżdża osobowy do stacji Beskyd i dalej na Zakarpacie do Mukaczewa.  Beskyd to stacja tuż przed tunelem, przy samym głównym karpackim grzbiecie wododziałowym. Z niej mam zamiar po południu ruszyć na Jawornik Wlk., gdzie będę miał jeden z trzech tzw. Wysokich Suchych Biwaków, czyli trzeba będzie targać ze sobą ze 3-4 litry wody na wieczór i ranek dnia następnego. Z autobusami jest gorzej. O ile w stronę Sławska jest ich trochę, to o tyle na zakarpacką stronę, główną szosą, do Swalawy jest mało i o porach dość późnych jak dla mnie - 8.30 i 11.15 z centrum Skole. W stronę Stryja zaś jest sporo - od 6 rano najwcześniejszy (o ile jedyny w całym Skole wiszący rozkład jazdy jest aktualny).

Po rozponaniu komunikacyjnym poszedłem załatwić rzeczy najważniejsze. Najpierw nowa ukraińska karta telefoniczna. Wybrałem tradycyjnie KijivStar, bo ma dobry zasięg w górach. Niestety mogłem kupić tylko starter za 300hr ale taki z minutami i 20GB internetu. Dość drogi, bo to ok. 27zł i na 28 dni. Chciałem jeszcze, aby mi doładowano konto tak, aby ten pakiet automatycznie się odnawiał przez kolejne dwa 4-tygodniowe okresy. Niestety doładowań zdrapek KijvStar nigdzie nie było, a jedynie, co udało mnie się osiągnąć, to namówić bardzo uprzejmą panią, aby mi ze swego fonu doładowała za 300hr (ja jej oczywiście od razu dałem gorówkę za to). Tak więc mam internet i przez najbliższe 8 tygodni jest spokój. Dobre i to. Druga najważniejsza rzecz, to wymienić złotówki. W Skole nie ma zwykłego kantoru (był, ale się zmył). Wymianę można dokonać w oddziałach dwóch banków. Jeden (zapomniałem nazwy, ale bliżej stacji kolejowej, przy głównej ulicy) płacił mi 10,75 hrywny za 1 zł. Drugi, PrywatBank (też przy głównej ulicy, ale 200-300 metrów dalej), płacił mi aż 11,10 hr za 1 zł. I o to mi chodziło. Za 7 tyś dostałem prawie 77,5 tyś hrywien. Jedynie, co ten bank praktykuje, to to, że trzeba podać imię i nazwisko swoje przy wymianie, ale nie sprawdzają dokumentów, więc można podać dane z sufitu. A druga rzecz, to podać trzeba numer telefonu. Oczywiście nie znam swego nr telefonu, więc pani musiała sobie sama poradzić i ustalić mój numer poprzez zadzwonienie z mojego na jej. Ale że kupno karty telefonicznej nie wymaga imiennej rejestracji, przeto wszystkie te dane są anonimowe. To kocham tu na Ukrainie. Jest to raj dla ludzi ceniących prywatność. Tam, gdzie mieszkam też nikt ode mnie nie żądał okazania dokumentu tożsamości i nigdy dotąd (a byłem już dwa razy po 1,5 miesiąca) nikt ode mnie nie żądał tego. Jedynie straż graniczna, ale u niej sprawdzanie tożsamości trwało kilka sekund, a nie jak u nas, kilka lub kilkanaście minut. Aha - dokument tożsamości często żądają panie w kasach biletowych, gdy kupuje się bilet na pociąg dalekobieżny - relikt sowiecki 

Mam fon i hrywny. No to teraz obadam jeszcze skolskie świątynie. Najpierw niedaleko głównego placu w centrum trafiam na grekokatolicką cerkiew. Ładna bryła. Msze o 9 i 12. Niedaleko od niej jest też rzymskokatolicki kościół - msza o 10. Trafiłem akurat na mszę dla dzieci. W sumie wszystko jak w Polsce, tyle że po ukraińsku, ale litania do Najświętszego Serca Jezusowego (którą śpiewano po mszy) jest tak mocno zrozumiała, że każdy Polak może sobie spokojnie odmawiać razem z Ukraińcami. 
Patrzę też na architekturę Skole. Typowa małomiasteczkowa. Trochę ładnych budynków, ale większość przeciętnych i trochę mocno zaniedbanych. Na wschód od placu, w stronę rzeki Opór jest jeszcze drewniana, zabytkowa chyba, cerkiew. Też grekokatolicka - msza o 8.45. Ładna, bojkowska. Cała z drewna, łącznie z dachem, co nie jest normą na Ukrainie, gdyż panuje tu koszmarna moda na dachy z blachy i do tego nieestetycznej. Z estetyką Ukraińcy mają tradycyjnie największy problem. To takie sowieckie/rosyjskie dziedzictwo. Wszyscy ludzie mili, uprzejmi. Po polsku można wszędzie się rozmówić. Nie wszystko rozumieją, ale wystarczająco, aby załatwić wszystkie sprawy. Zresztą ja też rozumię, co mówią, na poziomie podstawowym. 
Robię jeszcze spacer nad rzekę Opór. Jest to nawet dość szeroka, choć płytka rzeka, nawet całkiem malownicza, bo płynie wąską doliną w Skole. Szczególnie ładnie wygląda w okolicach mostku, którym biegnie szlak na Zelemiankę i dalej na Magurę - najwyższy szczyt Beskidów Skolskich. Nie pójdę na niego, bo zarośnięty. Dojdę tylko do widokowego szczytu Szyroka/Szeroka.

Wracam do pokoju. Jem coś na szybko i czuję, że zaraz zasnę. 36h bez snu. I tak się staje. Budzę się o 19. Akurat wróciła rodzinka i jest trochę gwarno. Ale do wytrzymania. Wypijam piwo Czernihowskie (dobre - 39 hr) i od razu wracają siły. Spałem tylko 3,5h ale czuję się tak wypoczęty, jak nie wiem co. Jutro pobudka o 2 w nocy i wyjście wraz ze wschodem słońca na Paraszkę - połoninny grzbiet 1268m. To będzie pierwszy rejs w tym sezonie. Dobrze, że skutków przeziębienia już nie odczuwam (które dopadło mnie pod koniec maja), choć zabieram cały zestaw "zimowy", bo nie wiadomo, jak tam na górze będzie. W dolinie ciepło - 20 stopni, ale wiaterek w porywach dość mocny, więc tam na górze może być jeszcze silniejszy.

Zdjęcia ze Skole:

https://imgur.com/a/IqmhSx2



tagi: ukraina  karpaty ukraińskie  skole  beskidy skolskie  

OjciecDyrektor
14 września 2025 00:03
50     1659    9 zaloguj sie by polubić

Komentarze:

gabriel-maciejewski @OjciecDyrektor
14 września 2025 07:08

Przepraszam, ale nie mogę...nie lepiej było kupić obcinacz do paznokci? Mieści się w kieszeni

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski 14 września 2025 07:08
14 września 2025 08:15

Chodzi o to, że e górach w pgóle noe wolno 9bcinać paznokci od stóp, jeśli chcesz pochodzić bez bólu...:). But górski, taki wysoki musi być dość mocno ściśnięty, aby stopa się nie obcierała zwłaszcza przy schodzeniu. Jeśli paznokcie są zbyt krótkie to zwyczajnie wżynają Ci się wtedy w skórę i ból jest taki, jakby paznokieć wrastał w skórę. Już to kiedyś przerabiałem. 

 

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski 14 września 2025 07:08
14 września 2025 08:17

Obciniacz miałem ale do rąk....:). 

 

 

zaloguj się by móc komentować

qwerty @OjciecDyrektor 14 września 2025 08:15
14 września 2025 12:22

Ja to załatwiałem specjalnymi skarpetami. I obcinanie paznokci aby nie wrastały lecz tydzień wcześniej przed wyjazdem. Fakt, że buty decydujące o wszystkim. Miałem takie sowieckie do chodzenia po górach i nigdy nie zawiodły. 

zaloguj się by móc komentować

qwerty @OjciecDyrektor
14 września 2025 12:28

Uwagę zwraca czystość na ulicach. Relacja niczym powrót do młodości, tak z 50 lat wstecz. Gotujesz na szlaku?

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @qwerty 14 września 2025 12:28
14 września 2025 12:46

Tylko herbatę. Wziąłem jetboila, abym mógł szybko gotować wodę nawet przy silnym wietrze. Gotowsnie posiłków zajmuje dużo czasu i zyżywa się więcej gazu. A brsnie ze sobą toreb z jedxeniem so zalewania wodą jest bez sensu, bo ile ja tych toreb bym zmieścił? Trzy, cztery max. A na Ukrainie w tych wsiach i miastecxkach nue kupisz czegoś podobnego.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @OjciecDyrektor 14 września 2025 12:46
14 września 2025 13:05

Za moich czasow- jak to pięknie brzmi- prymus, denaturat i woda z potoku, zupki w proszku i herbata gruzińska. Cukier i czekolada jako warunki pewności energetycznej organizmu. No i szlaki były puste- teraz quadami rozjeżdżają. Materac dmuchany i namiot bez tropiku bo tropik zwiększa wagę bagażu. Do 40 km/dobę i bez schodzenia do przysiółków.

zaloguj się by móc komentować

valser @OjciecDyrektor
14 września 2025 13:14

Podziwiam twoja szajbe harcerskich przygod w wieku doroslym. Jak mialem 13-16 lat to byla to wielka frajda i przygoda. Dzisiaj to bylaby tylko mordega. 

zaloguj się by móc komentować

Matka-Scypiona @OjciecDyrektor
14 września 2025 14:05

Podziwiam wytrwałość! 

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @OjciecDyrektor
14 września 2025 14:45

A dronów parę nie mógł Ojciec wziąć ze sobą?

I tak spod Lwowa pstryknąć w stronę w stronę Putina?

Ż

zaloguj się by móc komentować


Szczodrocha33 @OjciecDyrektor
14 września 2025 14:49

Ja tam wolę Góry Kaskadowe.

Całkiem tu ładnie.

State #49 | Webner House

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @qwerty 14 września 2025 13:05
14 września 2025 16:00

Na vałtm tripie nie zjadłem ani jednej czekoladt, ani jednego batonika. Po prostu bym zdechł od takiego jedzenia. Makarony i ryże z kolei powodują u mnie lekką zgagę, więc też sobie darowałem. Jedynie wędliny, ser żółty, cebula i miód. No i trochę pieczywa, ale bez przesady. Miałem też mirlony młody zielony jęczmień - dla zbalansowania diety, bo nie chciałem obciażać żołądka warzywami. Łyżeczka tego proszku zmieszana ze szklanką wody i po kłopocie.

Teraz namiot z tropikiem potrafi ważyć 1,5kg - jedynka Nature Hike. Parsmetry wodoodporności ma dobre, ale skrapla się id wewnątrz, bo to jedynka i ciepło się mocno akumuluje w środku.

W Karoatsch Ukraińskich nie ma możliwości przejścia z ponad 20kg plecakiem 40km. Drogi są takie, że wykręca stopy na wszystkie strony. W Polsce szlaki górskie są wygodne tak, jakby się chodziło po perskim dywanie. Nie ma porównania. No i skala podejść jest taka jsk w Tatrach - 1000m i więcej. W Beskidach Skolskich było to "tylko" 800m. No ale to było na rozgrzewkę.

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @valser 14 września 2025 13:14
14 września 2025 16:04

To niectyle szajba, co chęć napisania w miarę kompletnego i AKTUALNEGO przewodnika po Karpatsch Ukrsińskich. Bo z tym jest słabo, a nawet bardzo słabo. Bazowałem na starych relacjach i powiem Ci, że one są już bardzo mocno nieaktualne, bo wirle wifokowych miejsc zarosło drzewami, a wiele ścieżek zniknęło, pożartych przez trawę i zarośla oraz kosodrzewinę.

Więc się męczyłem w imię "wyższych" racji...:). Ale Ty też masz jakąś szajbę, którą można by było spokojnie nazwać masochizmem...:)

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @Matka-Scypiona 14 września 2025 14:05
14 września 2025 16:06

No sam się dziwię, że bite 2 miesiące wytrzymałem. Kilka tras musiałem zmodyfikować z różnychbpow9dów. Ale teraz nie będę zdradzał szczegółów.

Generalnie będzie coś około 40-45 odcinków. A że mam zamiar umieszczać kolejne relacje co drugi dzień, więc do Bożego Narodzenia chyba potrwa ten serial...:)

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @Szczodrocha33 14 września 2025 14:49
14 września 2025 16:08

Całe Kordyliery od Alaski aż po Kalifornię są ładne...:). Jedynie, co mnie tsm nie odpowiads, to dużo niedzwiedzi i wałęsające się pumy. Trzeba być tam w tych górach yzbrojonym po zęby, a i tak różnie z tym bywa. To żadna frajda spotkać na ścieżce niedzwiedzia lub pumę. Można zwycxajnie nie przeżyć lub stać się kaleką.

zaloguj się by móc komentować

valser @OjciecDyrektor 14 września 2025 16:04
14 września 2025 16:11

HEHe, szajba. Panie, przy jednej szajbie to ja bym nie wyzyl. 

Plan masz ambitny, masz juz wydawce, dystrybutora i potencjalnych zainteresowanych klientow? 

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @valser 14 września 2025 16:11
14 września 2025 16:18

Nie wydam tego w formie papierowej. Jedynie tutaj na SN. A fo do zainteresowanych, to wyobraź sobie, że trochę ludzi stale czyta te archiwalne relacje sprzed roku czy trzech lat. Są więc pożyteczne. To nie są,relacje dla masowego turysty - to są relacje dla "wariatów"...:)

Działam non-profit w tym zakresie. Nie interesuje mnie bycie gwiazdą światka górskiego.

zaloguj się by móc komentować

valser @OjciecDyrektor 14 września 2025 16:18
14 września 2025 16:50

Czyli masz misje w fazie realizacji. Co do masochizmu, to obydwaj wiemy, ze bol to jest tylko sygnal nerwowy. To co co inni odczuwaja jako bol, nam zaledwie sprawia przyjemnosc. No nic, trza siec. Szykuje sie powoli do wylotu. Lece na tydzien do Serbii. 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @qwerty 14 września 2025 13:05
14 września 2025 16:59

To wszystko pryszcz. Spróbowalibyście powędrować trochę (wczesne lata 70-te ub. wieku) po bułgarskich górach Riła. To prawdziwy hard core survivalu.

 

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @stanislaw-orda 14 września 2025 16:59
14 września 2025 17:35

Mam mapy i przeeodnik po bułgarskich górach. Generalnie Piryn jest ponoć dzikszy od Riły. Ale i tak uważam, że 7kra8ńskie góry są najgorsze do chodzenia. Choć w Bułgarii najwiekszym utrapieniem były psy pasterskie - w Rumunii zresztą także. 

Za rok planuję właśnie Rumunię, więc porównam. 

Obecnie Bułgaria to ponoć lajcik, choć w Pirynie są jakieś mocno eksponowane trasy - grań Konczeto.

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @stanislaw-orda 14 września 2025 16:59
14 września 2025 17:37

Największym wyzwaniem w górach demoludów była zawsze aprowizacja. Nie było gdzie kupić żywności - trzeba było wchodzić bardzo daleko, na sam  skraj gór.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @stanislaw-orda 14 września 2025 16:59
14 września 2025 17:49

Fakt, lata 70-te Beskid Niski, Bieszczady nawet Gorce to prawie wszystkie szlaki zawsze byly jakoś przetarte, nogę było gdzie postawić.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @OjciecDyrektor 14 września 2025 17:37
14 września 2025 17:56

1976 czerwiec schodzimy  na Nowy Targ a tu pod góre baca pcha taczki z workiem cukru [takie papierowe wory chyba kilkadzisiąt kg tam wchodziło], doszliśmy  do wiejskiego sklepu i prosimy o kilo cukru, sklepowa w śmiech a my w zdziwienie co jest? to nie wicie? cukru nie bydzie. Na słodzoną herbatę do jakiejś knajpy zawitaliśmy i byla tam szafa grająca to puszczaliśmy na okragło [2 zł] Wożniaka Zegarmistrz światła purpurowy aż się cała knajpa nawaliła że hej.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @qwerty 14 września 2025 17:56
14 września 2025 18:02

W pałacu Krasińskich w Warszawie gdzie jest piękna wystawa o Polski wstawaniu z kolan są rękopisy Jacka Kaczmarskiego i tekst Zegarmistrza .... B.Chorążuka i przywołanie TWożniaka jako wykonawcy.

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @qwerty 14 września 2025 18:02
14 września 2025 19:16

Dobre.....:). Oni produkowali te teksty, aby ludzie sibie posłuchali i się nie buntowali.

Zawsze od poezji śpiewanej wolałem szum poroków, szum liści na wietrze. A w górach dodatkowo "klekot" kruków. Na Ukrainie kruków sporo, więc się nasłuchałem za wszystkie czasy.

I dziś wszystkiego się nie kupi w wiejskich, górskich sklepach na Ukrainie. W takiej Osmołodzie miałem problem z niekrórymi artykułami spożywczymi.

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @OjciecDyrektor 14 września 2025 17:37
14 września 2025 19:42

dokładnie to był głowny problem. W wiejskich sklepikach mozna było kupić jedynie  koniak i winogrona (ew. arbuzy). Na takim wikcie nikt daleko nie  zawędruje. Znaczy spróbowałem pierwszy (i ostatni ) raz, a gdybym z góry znał tamtejsze realia, nie byłoby i tego pierwszego razu.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @OjciecDyrektor 14 września 2025 19:16
14 września 2025 20:07

A może miałes okazję zerknąc na ruiny Skitu Maniawskiego (Monastyr Podwyższenia Krzyża Pańskiego - o.o. bazylianów ) w Maniawie?

To jakieś 50 km na wschód od Osmołody. I też zadupie.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @OjciecDyrektor 14 września 2025 17:35
14 września 2025 20:15

Owszem, wycieczki w Gorgany to nie są przelewki.

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @stanislaw-orda 14 września 2025 20:07
14 września 2025 20:23

Nie. Nyło nie po drodze...:(. Poza tym tematykę Skitu Maniawskiego wałkowano na łamach almanachu "Płaj". 

Generalnie to priorytetem byly ścieżku, szlaki, widoki górskie. Architektura mało mnie interesowała. Wiem, że to dla wielu barbarzyństwo, ale ja już taki jestem, że nie rajcuje mnie zbytnio architektura. Jak ładna, oryginslna to lubię popatrzeć, ale bez ekstazy. Stąd nie ciągnie mnie do zwiedzania miast.

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @stanislaw-orda 14 września 2025 20:15
14 września 2025 20:27

Powiem więcej. Chodzenie po dużym gorganie to najgorsze co miże spotkać turystę z ciężkim plecakiem, bo tam kijek się nie przydaje, a wręcz staje się niebezpiecznym. A jak doda się do gorganu kosodrzewinę to jest horror.

Zdradzę Ci, że jedna z relacji będzie opusywać pasmo Busztuł-Bert, które przeszedłem na ciężko. Większego hardcoru  W Gorganach nie znajdziesz. Pięć godzin walki z kosodrzewiną. Ludzie o słabszej kondyncji fizycxnej i psychicznej popłakaliby się z rozpaczy. Zwłaszcza, że w owym dniu otaczały mnie burze, które na szczęście nie waliły w to pasmo.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @OjciecDyrektor 14 września 2025 19:16
14 września 2025 20:37

W 1976 to było tuż po podwyżkach i po Radomiu. My w górach żyliśmy jak ludzie wolni- bez gazet, radia.

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @qwerty 14 września 2025 20:37
14 września 2025 20:46

Dziś na Ukrainie też można się poczuć wolnym. Działa tylko gps...:). Neta nie ma, a zasięg, aby pogadać słaby i tylko lokalnie, tzn. w dolinach we wsiach. 

Miałem takie 3-4 dni bez zawijania do "portu", czyli sklepu. Naprawdę czułem się wolnym. Choć wielu by to przerażało, no bo "co by się stało, gdyby coś się stało?"....:). A ja lubię ryzyko.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @OjciecDyrektor
14 września 2025 23:24

Ojcze, ale ja naprawdę nie rozumiem skąd taki w Dyrektorze ciąg na Ukrainę.

Przecież tam strzelają, ludzie giną.

Wojna.

Czy nie lepiej w Tatry na przykład pojechać, przejść się na Halę Gąsiennicową, Morskiego Oka zażyć?

Nogi w gorącej wodzie wymoczyć, śmietanę zgarnąć z sera, masła dobrego popróbować?

 

Będzie się Ojciec prowadzał po tych ukraińskich szlakach, jeszcze sraczki znowu Dyrektor dostanie, albo i czerwonki, bo tam cerwone krowy.

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @Szczodrocha33 14 września 2025 23:24
15 września 2025 05:55

Spokojnie...już wróciłem. A niedzwiedzi i pum kolega nawigator się nie boi?

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @OjciecDyrektor 15 września 2025 05:55
15 września 2025 13:54

Nie boję się.

Chodzę tu po górach od wielu lat, i nigdy nie natknąłem się na niedżwiedzia czy pumę.

Było kilka przypadków ataku pumy na człowieka, jeden czy  dwa śmiertelne.

Skuteczną bronią na pumę może być tzw "bear spray", takie gaz na niedżwiedzie, albo gaz pieprzowy.

 

Mam zamiar zaopatrzyć się w jeden czy drugi.

 

zaloguj się by móc komentować

zkr @Szczodrocha33 15 września 2025 13:54
15 września 2025 16:07

> Mam zamiar zaopatrzyć się w jeden czy drugi.

Wlasnie cos mnie naszlo (moze wlasnie pod wplywem tej dyskusji) i ogladalem wczoraj filmy na jutjubie o atakach niedzwiedzi.

Z tego co czytalem pozniej jednym ze sposobow radzenia sobie z misiem jest wlasnie "bear spray"

Pisza, ze sklad jest inny niz tzw. gaz pieprzowy:

Staying Safe Around Bears - Bears (U.S. National Park Service)

Ma inna formulacje (jest silniejszy).

Ale mysle, ze w USA zaopatrzylbym sie jeszcze w cos strzelajacego .45-70 (np. Marlin 1895) albo przynajmniej .45 ACP  :)

 

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @zkr 15 września 2025 16:07
15 września 2025 16:32

Wziąłem gaz pieprzowy w żelu "Husaria".

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @zkr 15 września 2025 16:07
15 września 2025 16:35

Duży i nieporęczny ten bear spray, ale za rok planuję wyjazd do Rumunii więc chyba go kupię i przetestuje na coryllusowym niedzwiedziu...:)

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @OjciecDyrektor 15 września 2025 16:35
15 września 2025 17:04

Słyszałem że taki bear spray jest skuteczny na niedźwiedzia i pume. 

Gorzej jak się człowiek natknie na mamę z dzieciakami, tą szarą, grizzly. 

Wtedy już aerozol nie pomoże. 

Ale tu w Oregonie grizzly nie ma, jest tylko czarny misio.

zaloguj się by móc komentować

zkr @OjciecDyrektor 15 września 2025 16:35
15 września 2025 17:17

> i przetestuje na coryllusowym niedzwiedziu...:)

:)))

U nas na cale szczescie nie ma misiow zbyt duzo (chyba jedynie w Bieszczadach i Tatrach mozna je spotkac) ale za to wilki sa coraz bardziej liczne. Rozne zrodla podaja rozne wartosci - od 3 tys. do 5,5.
Kiedy w latach 80 gdy chodzilem na grzyby na Kaszubach to nikt o tym nie myslal bo byl to bardzo rzadki gatunek. Bylem dzieciakiem, sam chodzilem i absolutnie sie nie balem.
OK, podobno unikaja ludzi ale mimo to obecnie bez pistoletu hukowego (0.22LR ale bardzo glosny) i gazu nie wchodze w glebiej w las (obecnie zmienilem Kaszuby na Bory Tucholskie gdzie tez sa obserwowane). Jakos pewniej sie czuje :)
Jest tez inny, powazny problem - zdziczale psy (pierwszy raz na to zwrocil mi uwage moj kolega mysliwy). Fachowcy mowia, ze sa one dla nas bardziej niebezpieczne niz wilki, bo nie boja sie ludzi. Troche ich jest:

"W Polsce żyje 6-8 mln psów, z czego od 70 tys. do 650 tys. to psy zdziczałe."

Watahy dzikich psów w polskich lasach. "To ludzie ponoszą odpowiedzialność" - Polska - PR24.PL

Tym bardziej warto miec jakies zabezpieczenie.

zaloguj się by móc komentować

zkr @Szczodrocha33 15 września 2025 17:04
15 września 2025 17:21

> jest tylko czarny misio.

To polecam: 

List of fatal bear attacks in North America - Wikipedia

"black bear" jest wylistowany praktycznie w kazdej dekadzie wiec nie jest to taki sobie "puchatek" do przytulania ;)

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @zkr 15 września 2025 17:21
15 września 2025 17:48

Wilki uciekają na widok czlowieka. Kiedys byla moda na oswajanie szczeniąt wilczuch. Wyciagano te szczeniaki z wilczych nor, a dorosle wilki naeet nie bronily ich przed czlowiekiem. Gorsze od wilkow sa psy pasterskie i wlasnie takie zdziczale.

W Beskidzie Niskim i Bieszczadsch zyje 300 niedzwiedzi. W Tatrach 45, z cxego po polskiej stronie 15.

Jedna z moich  notek bedxie wlasnie o niedzwiedziach w Polsce

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @zkr 15 września 2025 17:21
15 września 2025 17:54

No oczywiście, puchatek to on nie jest.

Ale ja mam bardzo skuteczną broń. 

Od dłuższego czasu noszę w plecaku duże zdjęcie naszego premiera.

Jestem pewien że jak pokażę misiowi to będzie wyrywał aż kurz.

Zwierzę od razu szuje wyczuje.

zaloguj się by móc komentować

zkr @OjciecDyrektor 15 września 2025 17:48
15 września 2025 18:13

> Jedna z moich  notek bedxie wlasnie o niedzwiedziach w Polsce

O! Czekam!

A beda moze fotki z bliskich spotkan III-go stopnia? :)

P.S. A tak na powaznie to najbardziej sie boje...
kleszczy. Borelioza potrafi byc straszna...
A one prznosza jeszcze pare innych mikrobow...

zaloguj się by móc komentować

zkr @Szczodrocha33 15 września 2025 17:54
15 września 2025 18:19

> zdjęcie naszego premiera

Dolozylbym jeszcze fotke pewnego konia ;)
Dwie fotki, bedzie Pan mial "dwururke" ;)

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @zkr 15 września 2025 18:19
15 września 2025 18:39

Ha,ha,ha!!!!!

Dzięki serdeczne, śmiech z rana jak śmietana. 

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @zkr 15 września 2025 18:19
15 września 2025 18:46

Powrót człowieka zwanego koniem. 

Tak, szuja w połączeniu z koniem to śmiercionośna broń. 

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @zkr 15 września 2025 18:13
16 września 2025 05:28

Kleszcz też był...ale tylko jeden i jakiś niepełnosprawny...:)

zaloguj się by móc komentować

Paris @OjciecDyrektor
16 września 2025 08:54

REWELACJA...

...  te  Panskie  opisy  !!!

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować