Oko Bazyliszka
Niedziela, 21.06.26. Rano zbieram się na pociąg do Skole. Jest o 9.37 pośpieszny, czyli "szwedki". Z wyglądu podobny jest do osobowego, czyli "elektriczki", tyle ze o podwyższonym standardzie. Kupuje się bilet z miejscówką, ale nie trzeba, tak jak przy płackartnym, kupować biletu wcześniej. Ponoć zawsze są. Koszt biletu to 109hr.
Pomiędzy Sławskiem a Skole zatrzymuje się tylko w Tuchli, zaś płackartnyj nie zatrzymuje się nawet w Tuchli. Płackartnyj więc to taki "ekspres" w wydaniu ukraińskim. Jest ciepło i zanosi się na pierwszy w tym roku upał w Karpatach. W Skole jestem o 10.05. Do kościoła mam jeszcze około 10 minut i wchodzę w czasie kazania. Po ukraińsku. W kościele jest ok. 24 osób. Mało, bo miejsc siedziących jest trzy razy tyle, a jeszcze ze 40-50 osób mogłoby stać po bokach i pod chórem. Wstajemy, by odmówić Credo i wtedy kolejne zaskoczenie. Credo wszyscy z kapłanem odmawiają po....polsku. Jestem na Ukrainie już czwarty raz od początku wojny i zawsze mnie tu coś zaskoczy tak, że strzelam karpika ze zdziwienia.
Potem następują wezwania do Boga po ukraińsku i potem po polsku. Przeistoczenie, Sanctus, Agnus Dei - wszystko po polsku. Potem dwie pieśni po ukrainsku - bardzo ładne, melodyjne. A na końcu po polsku "Najświętsze Serce Boże...". Po mszy jeszcze nabożeństwo czerwcowe. Ono już razem z litanią po ukraińsku, ale wszystko praktycznie zrozumiałe, zwłaszcza jak się zna po polsku niemal na pamięć.
Po mszy zagaduję wychodzącego mężczyznę i rozmawiamy po polsku. Okazuje się, że ksiądz jest Polakiem z Katowic. Posługuje w Skole już 12 lat. Nie wiedziałem, ze w Skole żyją Polacy. Niektóre panie mówiły tak czysto po polsku, że nie domyśliłby się człowiek, że one z Ukrainy. Pani organistka miała czasem trudności w wyśpiewaniu pewnych słów po polsku. Zgaduję więc, ze jest Ukrainką, która dla potrzeb liturgicznych nauczyła się polskiego.
Wracam na stację, bo pociąg do Sławska mam o 12-stej (+/- 3 minuty). Jest 10.15 czasu polskiego i czuję już żar z nieba. W trakcie marszu wpada mi do głowy pomysł, aby nie jechać do Sławska, a dalej, na Zakarpacie do stacji Osa, gdzie jest rezerwat potoku Osa. Trasa na max. 2h w obie strony. Akurat tyle będę miał czasu do przyjazdu pociągu z Osy do Sławska (ok. 16.25-30). Bilet ze Skole do Osy kosztuje 52hr. W Osie jestem o 14.00.
Cofam się do mostu i przed nim skręcam w prawo na drogę do rezerwatu. Obok mostu jest stróżówka, w ktorej jest żołnierz i pilnuje mostu. Wtem wybiega na drogę pies i zaczyna na mnie ujadać. Żołnierz chce go przywołać, ale pies się go nie slucha. Widocznie jest kogo innego. Wyjmuję paralizator, strzelam przez dwie sekundy i efekt jest taki, że pies ucieka piorunem i nawet już nie szczeka. Żołnierz z miny zadowolony, że sobie poradziłem, a ja też że bezinwazyjnie rozwiązałem pat. Gdybym użył gazu w żelu opiekun psa móglby mieć do mnie żal (oczywiscie nieuzasadniony, ale żal), że krzywdzę niepotrzebnie psa, bo "on nie gryzie, a tylko tak szczeka". Pies patrzy na mnie z miną, jakby chciał powiedzieć "Przepraszam. Pomyliłem się".
Idę spokojnie już dalej. Ścieżka prowadzi cały cza wzdłuż potoku Osa i jest oznakowana takimi jaskrawo pomarańczowymi kropami. Idzie się w zasadzie cały czas po płaskim. Teren się oczywiście wznosi, ale nie czuje się tego kompletnie. Wygląd rezrwatu przypomina zdeka zapuszczony ogród dendrologiczny, bo jest tu olbrzymie nagromadzenie wielu gatunków drzew liściastych, krzewów, traw i w ogóle roślin.
Po 40 min. spokojnego marszu dochodzę do betenowego mostku. Właściwa ścieżka nie wchodzi na most (są pomarańczowe oznaczenia na drzewie). Ale ja wchodzę i docieram do dwóch opuszczonych chat. Jedna drewniana i druga murowana. Murowana jest w środku strasznie zaśmiecona i nie nadaje się na nocleg, a jedynie na przeczekanie burzy lub ulewy. Drewniana chata ma zaś jedną malutką izbę schludną, gdzie od biedy dwóch ludzi może się położyć. Jest jeszcze duża altana z szerokim ławostołem i ławkami. Dach w miarę solidny. Tu też można się schronić. Widać, ze altana jest używana jako miejsce towarzyskie, bo widziałem butelki po różnych napojach. Zapewne leśnicy tu się schodzą. Bo któż więcej?
Wracam na właściwą ścieżkę i idę jeszcze jakieś 500m za mostem. W końcu się zatrzymuję i w tył zwrot, bo trzeba na pociąg zdążyć. Po 5 minutach słyszę pomruk burzy. Potem drugi. Patrzę w niebo i widzę nadciągające ciemne chmury. Przyspieszam kroku, ale spokojnie. Bo inaczej człowiek się zmęczy. Nie zapowiadali dziś burz. A jednak jest. Dochodzę do stróżowki. Psa nie ma, ale pytam się żołnierza, gdzie jest peron w kierunku na Stryj. Widzialem za mostem jakiś biało pomalowany krawężnik i myślalem, że to tam. Nie, źle myślałem. Jak zwykle. Peron w stronę Stryja jest bardziej na południe od peronu na Mukaczewo. Jak dobrze jest zawsze się pytać, zawsze się upewniać.
Idę na ten peron. Na wysokości peronu na Mukaczewo widzę tego psa, co wcześniej na mnie ujadał. I teraz zaczyna znów warczeć, ale jest pod płotem posesji, jakieś 20-25 metrów ode mnie. Nagle wstaje i rusza do mnie. W tym momencie znowu strzelam z paralizatora. Efekt jest dosłownie piorunujący. Pies bowiem kompletnie zamarł. Stanął i się nie ruszał. Jakby zamienił się w kamień. Jakby bazyliszek na niego spojrzał.
Coraz bardziej podoba mnie się paralizator. Jest głośny i nieprzyjemny wydaje dzwięk. Warto było wydac 109zl. Trzeba tylko pilnować, aby raz na miesiąc ładować go przez 3-4h, jeśli się go nie używa (a jak używa to chyba raz na dwa miesiące). Pewnego razu nie upilnowałem i się rozładował. Dobrze, że tylko chciałem komuś zademonstrować jego dzwięk.
Doszedlem do ławki, siadam i widzę, że burza się cofnęła. Znowu leje się żar z nieba. W sumie to dobrze, bo tu nie ma gdzie sie skryć w razie nawałnicy.
Pociąg przyjechał o 16.28. Bilet do Sławska to 37hr. Na miejscu jestem o 17.45. Jak widać różne są te czasy przyjazdów. Taki tu folklor kolejowy. Idę na stancję troszkę inaczej. Nie wzdłuż torów obok straganów, ale od razu lekko w dół i po 50m skręt w lewo na wysokości deptaka z rzeźbami, do którego dojdę za jakieś 100m. Na tych 100m zobaczyłem dwie - i chyba jedyne w Sławsku - restauracje. Jedna to "Esposito" (czy jakoś tak), a druga to na polski brzmi "Góry smakołyków". Nie zachodzę tam, bo mam dziś zamówiony obiad na stancji.
Przychodzę, ogarniam się i o 18.40 wjeżdża schabowy z ziemniakami i surówką (pokrojone pomidory, ogórek i papryka). Całość kosztowała mnie 200hr, czyli 16,5zł. Po co chodzić do restauracji? Do obiadu wypiłem domowe wino, które kupiłem za 200hr/1,5L na tym straganie, co wędzoną słoninę. Teraz jeszcze dopełnię piwem "Zakarpackie" i powoli będę się szykował do spania, bo jutro czeka mnie wyjazd pociągiem przed piątą do Tuchli i stamtąd na Bahna i Kniażą Łąkę. Trasa może być forsowna, ale po powrocie znów czekać na mnie będzie ten sam obiad. Umówiłem się na 20-stą z obiadem.
Zdjęcia:
https://files.fm/u/262xzawv2w2wc3zs
1. Cerkiew prawosławna w Sławsku
2. -3. zabudowania w dolinie potoku Osa
i omyłkowo załadowane zdjęcia z następnej wycieczki:
4-6. cerkiew w Tuchli (nie wiem jakiego wyznania, prawdopodobnie grekokatolicka)
7. studnia w Tuchli
8. polana widokowa w rejonie pasma Bahna (na jej końcu zaczyna się ultra-błotnisty odcinek specjalny)
9-10. na grzbiecie Czornej Repy - widok na Bliźniec (podwójny szczyt na pierwszym planie) i Borżawę (na dalekim planie)
11. widok z pasma Czornej Repy na Gorgany (Jajko Ilemskie, Gorgan Ilemski, Mołoda,Grofa, Parenkie, Popadia)
12. zbliżenie zdjęcia nr 11
13. widok z pasma Czornej Repy na północ, w kierunku Wysokiego Wierchu i Zworca
14-15. panorama w kierunku południowym z pasma Czornej Repy
16-17. zbliżenie zdjęć nr 14 i 15
18. widok na południe z pasma Czornej Repy - wersja pośrednia
19. Zworec i ruiny dawnej gospody - po środku szczyt Trościan
20. resztki dqwnej gospody na Zworcu
21. buty po wycieczce
tagi: ukraina skole sławsko
|
|
OjciecDyrektor |
| 23 września 2026 06:33 |
Komentarze:
|
saturn-9 @OjciecDyrektor |
| 23 września 2026 08:04 |
But jest jeden ululany bowiem leży. Vino veritas a piwo to dla uzupelnienia chyba elektrolitów.
Paralizator,109 PLN, to niezły wręcz zaczarowany buc.
|
|
OjciecDyrektor @OjciecDyrektor |
| 23 września 2026 08:38 |
Oba buty były "ululane". Ale to dopiero pojutrze będzie o tym. Tak omylko wgrały mnie się te zdjęcia z następnego dnia...:). To pewnie przez to piwo....:)
|
Paris @OjciecDyrektor |
| 23 września 2026 18:17 |
Bedzie juz ze 3 lata...
... jak ,,szarpnelam sie,, na paralizator z latarka, za 170 zeta !!!
Fajny gadzet, maly, lekki, poreczny,... latarka daje czadu, znaczy sie, dobrze swieci,... a paralizator odstrasza pieski. Doslownie ,,staja deba,, i zwiewaja,... chyba decybele z paralizatora na nich dzialaja i przestraszaja. Ciekawa jestem jakby paralizator zadzialal, jakby sie takiego pieska nim, paralizatorem, dotknelo,... czy piesek by ,,fiknal,, ???
|
|
OjciecDyrektor @Paris 23 września 2026 18:17 |
| 23 września 2026 18:35 |
Nie wiem. Zabolałoby go bardzo z pewnością. Ale ciężko psa porazić. N9 chyba że wczepi się zębami w ciało człowieka. Ale wtedy lepiej chyba mieć ostry nóż i zwyczajnie zabić go ciosem w brzuch
|
Tento @OjciecDyrektor |
| 23 września 2026 18:54 |
Ciekawi mnie ten paralizator. Może jakieś szczegóły techniczne?
|
zkr @Tento 23 września 2026 18:54 |
| 23 września 2026 19:00 |
Ja kupilem takie "cus" na 2x9V:
Paralizator ESP Power MAX 500 000V + 2 BATERIE 9V | Aro Broń
|
zkr @zkr 23 września 2026 19:00 |
| 23 września 2026 19:01 |
P.S. Ale warto sie z tym zapoznac. Czlowiek zapomni, ze ma w samochodzie, pojedzie za granice i jest problem...
Legalność produktów do samoobrony w Europie - praktyczny poradnik - Porady - sklep Militaria.pl
|
Paris @OjciecDyrektor 23 września 2026 18:35 |
| 23 września 2026 20:47 |
Ciezka sprawa,...
... z tym psem wczepionym w czlowieka !!!
Oby NIGDY, cos podobnego, ani Pana ani mnie nie spotkalo, bo trudno o tzw. dobre rady. Ale moj Kalif na dzwiek mojego paralizatora chowa sie do budy i dziwnie skowyczy,... boi sie czasami nawet podejsc do mnie. Poza tym, ten moj paralizator - zgodnie z instrukcja obslugi - moze byc niebezpieczny takze dla czlowieka.
Takze, jak go mam przy sobie, to az sama, czasami, mam obawe.
|
chlor @OjciecDyrektor 23 września 2026 18:35 |
| 23 września 2026 21:59 |
Chyba zapach ozonu z włączonego iskiernika demoluje czuły psi węch.
|
Tento @zkr 23 września 2026 19:00 |
| 23 września 2026 23:38 |
Dzięki za informację. Ten przyrząd działa "klasycznie" (z przyłożenia). Natomiast tamten OjDyra został opisany tak, jakby działał na odległość i to mnie zaintrygowało.
|
|
OjciecDyrektor @Tento 23 września 2026 23:38 |
| 24 września 2026 00:07 |
Aby zadać ból trzeba przyłożyć. Dzwięk robi robotę. Pies słyszy i robi w portki....:)
Kupiłem na allegro ten:
https://allegro.pl/oferta/paralizator-6-mln-v-z-latarka-led-130-lumenow-14630463878
Lekki, poręczny i ładuje się go kablem sieciowym. Firmowe etui to badziew - pasek szybko się zrywa, więc trzeba kupuć inne, mocniejsze lub samemu uszyć.
|
|
stanislaw-orda @Paris 23 września 2026 18:17 |
| 24 września 2026 07:46 |
Garść mielonego pieprzu rzucona psu w nos powinna zadziałać skutecznie.
Dawno temu jeden pijany gentleman poszczuł swoim psem mojego, sporo mniejszego, nawet niedaleko mojego domu. Jego pies złapał zębami mojego psa za kark, a ja akurat miałem wówczas przy sobie nunchako.
Walnąłem tego psa w łeb, na wpół go ogłuszyło i oszołomiło, tak że mój zdołal się wyrwać. Psu pijaka uderzenie rozcięło skórę na łbie i krwawił. Na ten widok pijak do mnie z łapami. Ostrzegłem, że również zarobi w łeb. Wyklinając mnie na czym świat, zabrał psa i sobie poszli.
|
saturn-9 @stanislaw-orda 24 września 2026 07:46 |
| 24 września 2026 08:03 |
Przyziemne dwa kije i krew cieknie.
Czy 'piorunujące spojrzenie' dałoby radę? Piorun w oku to inny wymiar.
|
Paris @stanislaw-orda 24 września 2026 07:46 |
| 24 września 2026 09:11 |
No prosze,...
... czyli, na wszelki sluczaj, przygotuje sobie, jeszcze, pudeleczko z mielonym pieprzem !!!
A mam jeszcze taki z Francji, po ojcu Michela, bedzie z kilo,... ma chyba z pol wieku, ale nadal jest tak ostro pieprzny, ze nie moge w to uwierzyc. W kuchni stosuje go w minimalnych proporcjach. Stoi sobie w ciemnej szafce, w dobrze zakreconym szklanym sloju. To jest prawdziwy pieprz jeszcze przywieziony z ktorejs ich kolonii i podwojnie zmielony, prawie, ze puder. Dzisiejsze pieprze nie maja do niego wstanu.
Dzieki za rade,
|
Paris @Paris 24 września 2026 09:11 |
| 24 września 2026 09:15 |
Mialam i nunczako,...
... tez fajne, ale ktos mnie upilnowal i mi je zaje*al,
|
saturn-9 @OjciecDyrektor |
| 24 września 2026 09:22 |
Zdjęcia mają odniesienia północ, południe etc. Chmurzy się na południu znakiem tego zachodzą zmiany tam wysoko. Pomaga snuć teoretycznie.
A niebo przepięknie niebieskie na zdjęciu numer jeden. Uwiecznione o jakiej porze dnia, chyba rankiem ?
|
|
stanislaw-orda @Paris 24 września 2026 09:15 |
| 24 września 2026 09:32 |
Ja swoje cepy do ryżu zgubiłem w jakichś chaszczach na spacerze z psem, a poza tym byłem już za stary na podobną gimnastykę. Trzeba zaczynać jak się ma 8-10 lat, ale nie ponad 40 -tkę. Oczywiście, miałem instrukcję obsługi nunchaku na kilkadziesiąt stron z poglądowymi rysunkami i fotkami, jakiegoś japońskiego autora. Gdzieś jeszcze pewnie poniewiera się w domowej bibliotece. Ale trenując, parę razy walnąłem się porządnie w łeb i zapał mi przeszedł, toteż nosiłem toto jako składany kij na wypadek napotkania agesywnych canis familiaris bądź takich samych homo sapiens.
|
|
OjciecDyrektor @saturn-9 24 września 2026 09:22 |
| 24 września 2026 10:11 |
Nie, przed wieczorem...:)