Dzień do Ba(h)ni
24 czerwca, wtorek. Wstaję o 3 w nocy. Słyszę, że pada deszcz. Ale jestem spokojny, bo na radarze pogodowym sprawdzałem, że dziś w Skole pada tak do 7 rano, a potem słońce lub niegroźne chmury. Szykuję się więc na szczyt Bahna 951m w okolicy Tuchli. Szczyt i całe jego pasmo jest połoninne, więc powinno być widokowo. Trasa lajtowa. Oceniam, że na 5h marszu w obie strony z Tuchli. Byleby dostać się do Tuchli. Tuchlia leży na trasie Skole-Sławsko w odległości ok. 15-20km od Skole. Niby trasa uczęszczana, bo Sławsko to spory kurort, ale jest problem. Najwcześniejszy pociąg do Tuchli jest o 12, a drugi o 16. Inne pociągi to pośpieszne i one zatrzymują się w Sławsku dopiero. Tych jest parę - 4.54, 6.37, 9.00 (chyba). Idę na przystanek autobusowy niedaleko domu kultury "Beskid". Nie wiem, o której będzie, ale zakładam, że ludzie do pracy wychodzą gdzieś ok. 7-mej, więc ja wychodzę o 6.35.
Na przystanku jestem 5 minut później. Czekam. Przechodzi obok mężczyzna. Pytam się go o bus do Tuchli. "Połowina diewiatej", czyli w pół do dziewiątej. Tak zrozumiałem. Kurcze, ponad 1,5 h czekania. Zaczynam więc łapać stopa, a raczej próbować. Czasem coś przejedzie - jeden wóz na kilka minut - ale nic z tego. Stoję i macham jak pingwin. Przychodzi kobieta. Ona czeka na bus na Zakarpacie. A więc jest jakiś. Tak o 7.35 (czyli z centrum Skole kilka minut wcześniej). Pocieszam aię, że za godzinę przyjedzie mój. Przyjechał, ale nie mój - 8.26 do Matkowa, czyli trasa podobna jak tego, co na Zakarpacie, ale koniec przed przełęczą. Kobieta, która wysiadła powiedziała mi, że ten do Tuchli będzie o 9.20. Co?!! No jasny gwint.
Postanawiam opuścić ten przystanek i udać się do centrum, bo muszę naprawić usterkę w lornetce. Chodzi o luźne zaślepki, które w Polsce przykleiłem taśmą, a która to taśma pod wpływem słońca zjechała z lornetki. Zgubienie zaślepek, to tak jak zgubienie lornetki. Szukam więc jakiegoś sklepu usługowego ze sprzętem technicznym. Trafiłem na salon GSM. Pytam się o coś, co mógłbym przykleić do zaślepek (posłużyłem się translatorem, bo sprawy techniczne trzeba precyzyjnie przedstawiać). Chłopak z salonu skierował mnie kilkanaście metrów w tył do sklepu o nazwie F5. Tam mężczyzna spojrzał i czułem, że ma ambicję naprawić wadę. Zresztą jego sklep to właśnie naprawa i sprzedaż urządzeń rtv agd.
Problem z zaślepkami jest taki, że nie ma nic w nich, do czego by można było je przywiązać, a klejenie czegoś do nich nie wchodzi w grę. Mówię mu - gdy tak kombinował, co z tym fantem zrobić - "Nikon a takie ...." i on mi wtedy dopowiedział "gówno". Zaśmiałem się i on też. Wiedziałem już, że coś wymyślił. Znalazł kawałek sztywnej gumy. Wykroił uszka z nich i przykleił do zaślepek jakąś zgrzewarką. Spojrzałem i się zachwyciłem. Mam do czego przywiązać te zaślepki. Jeszcze tylko kupić gdzieś gumkę-tasiemkę. Pytam się fachowca, ile płacę. Nic. Położyłem 50hr - "na piwo".
Wychodzę ze sklepu F5. Jest 9-ta. Za 20 minut mam autobus. Tym czasem na ulicy z megafonu, a raczej kukuruźnika wydobywa się jakaś patetyczna pieśń. Patrzę, że wszyscy na chodnikach stoją i się nie ruszają. Stanąłem i ja. Po 2 minutach pieśń się skończyła i wszyscy ruszyli do swoich spraw. Nie wiem, czy to ogólnopaństwowy zwyczaj, czy tylko skolski. Ale rok temu tego nie było. To chyba jakiś hołd poległym w wojnie z Moskwą.
Idę na przystanek w centrum, przy głównym placu. Kilka pań już czeka. Pytam się jednej o ten bus, a ona "Ty Polak?". Tak. - "Ja też - moja mama była Polką, Jadwiga Maria, a tata Węgrem". Masz ci....potwierdzenie, że Polacy z mieszanych małżeństw zostali po 1945 na Ukrainie. Ale ten jej tatuś to musiał być bardzo potrzebny Sowieciarzom, że go nie wywieźli do łagru. Jest 9.20, a busa nie ma. 9.40 też nie. O 10-tej tracę cierpliwość i mówię sobie, że za 10 minut rezygnuję, bo już i tak pobiłem dziś swój życiowy rekord czekania na busa - 3,5h. Bus nie przyjechał. Poszedłem więc poszukać gumki-tasiemki. Akurat przy głównym placu jest taki dom towarowy "UNIWERMAG". Wchodzę i pytam się o tę gumkę. Kobieta pokazuje mi drogę do sklepu-boxu. Jest? Jest i do tego czarna. Długa chyba na 3-4 metry. Cena 20hr.
Wychodzę i czuję, że jestem zmęczony tym staniem na przystanku (bo w końcu próbowałem łapać stopa, a na siedząco tego się nie da zrobić raczej). Postanawiam odpuścić dziś trasę i przygotować się na jutro. W końcu jutro o 4.54 mam pociąg do Sławska. Poza tym wypiorę dziś bieliznę, choć miałem to zrobić jutro. W sumie to nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Zorientowałem się z grubsza w połączeniach autobusowych. Do tych trzech wspomnianych kursów dodam jeszcze kurs z centrum o 9.25 do wsi Sopit (Sopot) - ponoć jedzie okrężną drogą, "górą", jak powiedziała jedna kobieta. Zrozumiałem z tego, że jedzie do Matkowa (na zachód), a stamtąd do Turki (czyli na północ) i z Turki na Sopit (czyli na wschód). Ale możliwe,że źle zrozumiałem, bo trasa wydaje się mocno ekstrawagancka.
Z przystanku obok "Uniwermagu" odjeżdża też o 10.20 bus do Drohobycza, przez Urycz, Schodnicę i Borysław. Wracam do pokoju. Jest 12-sta, a mam wrażenie, że zaraz padnę ze zmęczenia. Jeszcze przed samym położeniem się do snu pomyślałem, że do Tuchli najłatwiej chyba dojechać ze Sławska, a więc trzeba było jechać pociągiem do Sławska i z niego w dół do Tuchli busem lub okazją. Takie to dziwne kombinacje komunikacyjne trzeba tu robić.
tagi: karpaty ukraińskie skole beskidy skolskie
|
|
OjciecDyrektor |
| 22 września 2025 03:22 |
Komentarze:
|
chlor @OjciecDyrektor |
| 22 września 2025 10:29 |
Jak zwykle coś ciekawego do czytania!
Co to jest zaślepka w lornetce? Miałem kilka lornetek i niczego takiego nie zauważyłem. Może to te gumowe pierścienie w które wsadza się oczy?
|
|
OjciecDyrektor @chlor 22 września 2025 10:29 |
| 22 września 2025 12:54 |
Zaślepki to zatyczki na okulary...:).
Ciekawie dopiero będzie...na razie jest wszystko "light".
|
Szczodrocha33 @OjciecDyrektor |
| 22 września 2025 15:17 |
I po co tak się męczyć Ojcze?
Odpocząć, kąpiel wziąć, dobre śniadanie zjeść i ......
...na Rysy.
Piękny szlak, i bezpiecznie, nie strzelają.
|
|
OjciecDyrektor @Szczodrocha33 22 września 2025 15:17 |
| 22 września 2025 17:23 |
Nie lubię tłumów na szlakach...
|
|
Matka-Scypiona @OjciecDyrektor |
| 22 września 2025 20:46 |
W wyjazdach indywidualnych napełniają mnie strachem właśnie połączenia komunikacyjne. Uważam to za jedno albo nawet największe wyzwanie. Podziwiam i czekam na kolejne odcinki.
|
|
OjciecDyrektor @Matka-Scypiona 22 września 2025 20:46 |
| 22 września 2025 21:30 |
No fakt. Na Ukrainie komunikacja jest delikatnie mówiąc słabs. W dwóch poprzednich wyjazdach przekonałem się o tym dobitnie, więc tym razem ułożyłem plan tak, aby być zależnym od niej w stopniu minimalnym.
Dużo nie straciłem, nie realizując wycieczki na Bahnię....:). Ważniejsze dla mnie były te zaślepki/zatyczki na okulary w lornetce. No i pogadsłem sobie z ludźmi - choćby z tą pół Polką pół Węgierką. Ludzie na Ukrainie lubią pogadać z obcą osobą - ja po polsku, a oni po swojemu....:). Ale te języki są tak podobne, że rozumialem choćby i intuicyjnie znaczenie wyrazów. Ukraiński język - dla mnie - jest takim trochę zmodyfikowanym staropolskim językiem. Gdyby nie Rosja i Sowiety, to dziś nie byłoby żadnych problemów ze wzajemną komunikacją...ot taka wschodnia gwara polska.