Bużora/Boziowo - 1095m
22 czerwca, niedziela. Dziś w planie wycieczka na Bużora/Boziowo 1095m. Mam z tą górą porachunki sprzed 3 lat, gdy w momencie wejscia na nią uderzył mnie silny wiatr, a minutę potem ulewa mnie zmyła z niego. Z samego rana najpierw ruszyłem na stację kupic dwa bilety - na osobowy do Jabłonowa (jedna stacja za miasteczkiem Wołowiec) skąd prowadzi teoretycznie niebieski szlak na tę górę oraz drugi - powrotny - na pośpieszny (płackartnyj) z Wołowca do Skole. Bilet na osobowy kosztował 40hr, a na płackartnyj 69hr. Czyli w sumie taniocha. I jest to najtańszy rodzaj transportu na całej Ukrainie. Początkowo chciałem jechać busem, ale busy jeżdżą rzadko w stronę Zakarpacia i tylko do wiosek po połnocnej stronie Karpat. Być może są jakies dalekobieżne busy, ktore jadą na druga stronę, ale w wiosce, z ktorej planowałem wypad, z pewnoscią by się nie zatrzymały.
Wychodzę ze stacji i chciałem już iśc do centrum na mszę, gdy nagle zacząl wiać silny i zimny wiatr. Co to? Jazda na stancję po zimowe ciuchy. Ubieram termikę z długim rękawem, komin polarowy pod szyję i ortalion na to. Uff. Ciepło. Jest lato, a ja ubrany jak w grudniu. Idę do grekokatolików, bo mają najwcześniej mszę - o 9 (i druga o 12). W rzymskim obrządku msza jest o 10. I tu ciekawostka. W Skole jest wielu rzymskich katolików, pochodzących od mieszanych małżeństw polsko-ukraińskich i polsko-węgierskich. Z takich związków z reguły Polacy nie uciekali w 1945. We Lwowie zostało nawet kilka tysiecy takich Polaków (choć propaganda zaniża do kilkuset). Kosciół grekokatolicki jest murowany, ładny z zewnatrz i w środku. Jest tu chór nawet niezły. Ławki są wąskie i tylko z boku przy ścianach, co spowodowało, ze myslałem przez moment, ze to prawoslawna świątynia. Ludzie w zadbanych ubraniach. Przed samą mszą jest tu w zwyczaju prowadzenie pogawędek, przez co byl nieustanny szmer. Na szczęście z chwilą otwarcia carskich wrót (królewskich wrót) wszystko ucichło.
Po mszy wiatr zelżał trochę albo słońce zaczęło mocniej grzać. Na stancji jem trochę wędzonej słoniny z Zakładów Mięsnych Białystok. Przywiozłem 5 kawałków - 1,5kg, bo podlaska wędzona słonina to po prostu coś cudownego. Kosztuje tyle co boczek - 40zł. O 12-stej mam pociąg. Wychodzę na peron i po 5 minutach słyszę "elektropoijzd Lwiw- Mukaczewo". Krótki bardzo, jak na ukraińskie warunki. Bo tu pociagi mają i po 300m długości. Perony są takie, że z końca peronów ludzi widać ledwo ledwo. Ten osobowy to wg naszych norm pociąg-retro. W każdym razie ludzie w Polsce weszliby do niego tylko wtedy, gdyby uwierzyli, że to pociąg retro. Siedzenia twarde, drewniane. W środku jakaś klasowa wycieczka w wieku 17-18 lat. Patrzę na te dziewczyny i nie widzę żadnej przy kości i żadnej "mniej ładnej". 20-25 dziewczyn i wszystkie szczupłe i ładne. "To się nie mieści w pale drogi panie Rafale!". Żeby chociaz jedna, dwie - ale żadna przy kości? U nas nastolatki są z reguły "przy kości". I na odwrót - spotkac Ukrainkę szczupłą w wieku 40 lat, to mission impossible, a Polki z reguły szczupleją właśnie w tym wieku. O co tu chodzi?
Podróż pociągiem wzdluz doliny rzeki Opor to coś cudownego! Tak malowniczej doliny nie widzialem jeszcze. Rzeka meandruje, ładnie, fotogeniczne się prezentując. Góry i zbocza też. Przepiękna trasa. Patrzę uważnie, bo będę ten rejon eksplorował. Przed samym głównym grzbietem Karpat pociąg sie zatrzymuje na 15 minut. Czeka na zgodę na wjazd do tunelu. Za tunelem znów stoimy, bo są jeszcze dwa krótsze tunele. W końcu jestem na Zakarpaciu. Pociąg obniża się zboczem, przez co wrażenie jest, jak byśmy frunęli. Na stacji przed Wołowcem (Hukliwyj?) jest czadowy widok na połoninę Borżawy i potok w dole.
Dojeżdżamy do Wołowca. Na peronie chłopak lat ok. 22 wita sie czule ze swoją dziewczyną. Buzi buzi, przytulanki i nagle dziewczyna zdejmuje ręce z chłopaka i idzie przed siebie. Chłopak za nią. Dziewczyna nagle się zatrzymuje i staje przed chłopskiem. Widzę, że strzeliła focha. Idzie dalej, a chłopak bezradnie za nią, coś jej tłumaczy. Zaśmiałem się, bo tak to właśnie wygląda na Ukrainie - kobiety rządzą w związkach.
Po dwóch godzinach jestem na stacji Jabłoniw - tak się nazywa, choć wieś Jabłonowo. Jest blaszana altanka, robiąca za wiatę. Patrzę, ze pusta. Trxy lata temu byli tu żołnierze pilnujący torów. Wziąłem nawet paszport z tego względu. Szlak na Boziowo zaczyna się w zasadzie na wprost tej blaszanej altany. Drogę znam z poprzedniej wycieczki. Jedynie co mnie zastanawia to to, czy zdążę na pociąg powrotny z Wołowca o 19.25? Jest 14-sta. Zakładam, że schodzić bedę ok. 1 godziny, a potem jeszcze 4,5km po w miarę płaskiej drodze do Wołowca. Czyli ok. 2 godzin zajmie powrot. A ile podejście? Jest 5km. Z początku łagodnie, ale czym wyżej tym stromiej, a nawet bardzo stromo. Dam radę w 1,5h, żeby choć godzinkę posiedzieć na szczycie? Cały pic polega na dostosowaniu tempa do poziomu nachylenia gruntu. Po prostu trzeba chodzić w takim tempie, aby się jak najmniej męczyć, a najlepiej odpoczywać. Może to wymagać nawet chodzenia tip-topkami, stopa za stopą. W każdym razie kroki stawiać na stromiznie nie dłuższe, niz długość stopy, czyli ok. 25-30cm odstępu między butami. Wtedy da radę pokonać nawet bardzo strome stoki bez zatrzymanki. A to klucz do sukcesu, gdyż zatrzymanka wybija z rytmu no i zwalnia marsz. Udało sie wejsc w 1h i 40min. Nieźle.
Popas zrobiłem nie na samym szczycie, a 200m przed, gdyż czułem silny wiatr, a wiedziałem że na Boziowie nie ma w zasadzie gdzie się skryć - trzeba schodzić nisko, a więc i tak straciłbym wysokość. Przed samym atakiem szczytowym zmieniłem podkoszulkę na suchą i wio. Widoczność średnio dobra. Są zamglenia na horyzoncie przez co dalekich panoram nie ma, ale na Boziowo i tak nie ma zbyt dalekich panoram, bo jest otoczone przez znacznie wyższe szczyty. W sumie więc dużo nie tracę, a i tak sporo widać i wyraźnie. Pikuj, Ostra Hora, Połonina Równa, Borżawa.
Wracam do Wołowca zgodnie ze swoimi prognozami, a nawet ciut szybciej. Idąc na stację zauwazam w centrum Wołowca klimatyczny zaułek i wchodzę do niego, aby zrobic fotkę. Z naprzeciwka idzie meżczyzna w wieku ok. 50-55 lat i się burzy do mnie, że chcę zrobić fotkę. Widocznie nie lubi turystów, bo nie wie, że jestem z Polski. I nie wie, że zaraz mu odpowiem tak, że jeszcze bardziej się oburzy. Mówię mu, aby się wyluzowal, bo jego krzyku i obuzenia się nie boję. Mówię po polsku, aby zrozumiał. Widzę, ze się spieszy. Nie chcąc więc robić draki idę ok. 10m za nim, a gdy skręca z drogi wracam do zaułku. Jak sie wróci i będzie chciał mnie wygonić, to będzie dym, bo jestem uzbrojony. Na szczęście nie wrócił.
W poczekalni na dworcu w Wołowcu podchodzi do mnie tutejsza cyganka z dzieckiem na ręku. Prawie jak Madonna Częstochowska. Prosi o hajs. Daję jej 20hr na odczepne, ale ta widzi, ze mało, więc prosi mnie abym kupił coś do jedzenia dla jej dziecka. Dziecko dobrze odżywione, a nawet, jak to mają w zwyczaju cyganie, upasione. Odmawiam. Grzecznie, spokojnie, asertywnie. Mówię, że ma rodzinę, męża - niech ją karmią. Zresztą kręci sie na dworcu, gdzie są turyści i wiadomo, że to praca.
Pociąg przyjeżdża punktualnie. Szukam wagonu 17. Trzeba więc się sprężać, bo pociąg długi jak anakonda po sterydach. Wsiadam. Miejsce 49 jest dość blisko. Nie ma przykrych zapachów, ale okna są tak przejrzyste, jak widzenie chorych na zaćmę. Czystość okien to dramat w pociągach UB (Ukrainische Bahn). Z tego powodu nie robiłem zdjęć w osobowym, choć bardzo chciałem. Dojeżdżamy do Skole o 20.50, czyli pośpieszny płackartnyj jedzie 1h 25min. O pół godziny krócej. Wpadam do pokoju. Czyszczę buty i wyjmuję z lodówki piwo oraz kefir. Najpierw kefir, a potem piwo. Nic więcej dziś nie jem. Trzeba nabrać sił przed jutrzejszą trasą na Łopatę i Szeroką. A jedzenie
tuż przed snem skutecznie męczy.
Zdjęcia:
tagi: zakarpacie borżawa boziowo bużora karoaty ukraińskie
|
|
OjciecDyrektor |
| 18 września 2025 04:01 |
Komentarze:
|
Paris @OjciecDyrektor |
| 18 września 2025 09:28 |
Pamietam...
... takie ,,drewniane,, pociagi z dziecinstwa, jak jezdzilismy z tata do Mialow, w Bory Tucholskie, na grzyby !!!
Lata 70/80.
|
|
OjciecDyrektor @Paris 18 września 2025 09:28 |
| 18 września 2025 09:46 |
Tam.na Ukrainie wszystko jest z lat 70-tych..
|
Paris @OjciecDyrektor 18 września 2025 09:46 |
| 18 września 2025 10:24 |
Tak, widac to na zdjeciach... i dla mnie ma to swojego rodzaju urok,