-

OjciecDyrektor : Kiedy bogowie zorientowali się, że nie zdołają ukryć wszystkich swoich szwindli, stworzyli ekonomistów.

Błękitny Grom

Czwartek, 18.06.2026. Wstaję o 4.15, ale wychodzę dopiero o 7.05 czasu ukraińskiego (w Polsce 6.05). Jakiś taki nierozgarnięty z rana jestem, choć dobrze się spało.

Idę na Połoninę Równą 1480m. 860m przewyższenia. Zaraz za bramką ogrodzenia jest niebieski szlak - znakowanie rzadkie (nawet stary żółty znak się pojawia). W zasadzie wszyscy idą tą ścieżką tylko do wodospadu Vojevodin. Może dlatego, że niedługo potem zaczyna się podejście? 

Ścieżka jest bardzo przyjemna, nierozjeżdżona. Wiedzie przez ładny bukowy las, a w dole szumi potok Vojevodin. Sam wodospad to dwie strugi. Szumi mocno, ale że rozdziela się na dwie strugi (bo taki układ progu skalnego), to traci na efekcie. Nie umywa się do majowego czy czerwcowego wodospadu Kamieńczyka w Karpaczu, czy wodospadu Szklarki w Szklarskiej Porębie.

Zaraz za wodospadem jest kładka przez potok. Ale jest ona mocno przechylona, a na dodatek dość wysoko nad potokiem. Nie ma mowy, aby po niej przejść. Upadek pewny. 3 metry po prawej są trzy drągi ułożone nisko nad potokiem. Po nich można przejść.

Teraz zaczyna się troszkę uciążliwy odcinek, bo jest trochę przeszkód drzewnych na ścieżce. Jakieś 500m od wodospadu ma odbijać w lewo dalsza trasa, ale nie ma żadnej oczywistej ścieżki. Jest zbocze pokryte bukowymi liśćmi, dość stromy stok i trochę kamieni/głazów. Zauważam jedno miejsce, które mógłbym uznać za początek ścieżki, ale postanawiam odczekać na - być może - wyraźną ścieżkę. Niestety, czym dalej, tym ścieżka robi się trudniejsza i słabiej widoczna. Zawracam.

Nie używam aplikacji mapy.com, bo mapa ładuje się tylko wtedy, gdy jest net, a tu neta nie ma. Rok temu nie było z tym problemu i mapa offline była. Teraz już nie. Trzeba chyba wykupić konto premium. Ta aplikacja, w porównaniu z innymi aplikacjami tego typu, jest najbardziej czytelna. Teraz zdany jestem na swoje doświadczenie i tradycyjne sposoby. Przede wszystkim używam aplikacji Logger gps. Podaje ona dokładnie moją pozycję, a wysokość zawsze zawyża o 30-35. To nie jest problem. Wystarczy odjąć od wyniku te metry i jest wszystko wiadome. Logger pokazuje mi, ze jestem na 22.50.24 E (stopnie, minuty sekundy). Mam mapę Hutyraka, która posiada siatkę gps (mapa, która tego nie ma nadaje się słabo, bo wtedy trzeba znać swoje tempo marszu i kontrolować zegarek, a ze znajomością tempa jest najgorzej). Na niej szlak odbija na 22.50.40 E. Tak na oko, bo widzę, że jest on w 2/3 odległości między 50 a 51 minutą. Muszę więc się cofnąć o 16 sekund. Logger mi pokaże to, bo zmienia się w nim pozycja płynnie, wraz z postępem marszu. Nie tak, jak w garminie, gdzie za każdym razem trzeba włączać go, aby zobaczyc swoje współrzędne.

W ogóle nawigacja gps jest łatwa. Nie trzeba sprawdzać za każdym razem obu współrzędnych (długości E i szerokości N) ani dokładnie ich mierzyć specjalną podziałką.  Jak się idzie na linii wschód-zachód i chce się odbic na północ lub południe, to wystarczy kontrolować jedynie długość geograficzną. To samo, gdy poruszamy się na linii północ-południe i chcemy odbić na wschód lub zachód - wtedy kontrolujemy tylko szerokość. Dokładność do jednej sekundy w zupełności wystarczy. Na mapie też nie trzeba mierzyć podziałką - wystarczy na tzw. oko. Jeśli odbicie jest w połowie między minutami, to  znaczy, że jest to 30 sekund. Jeśli jest to ćwiartka, to albo 15 albo 45. Jeśli 1/3 lub 2/3, to odpowiednio 20 lub 40 sekund. Moje odbicie jest w 2/3, a więc ok. 40 sekund.

Okazuje się, że jest to miejsce, które podejrzewałem wcześniej. Znaku nie ma. Jest 39 sekunda a nie 40, ale to drobiazg. Wspinam się na stromy stok po liściach. Ścieżki nie widać. Są same liście i kamienie/głazy. Ale moje doświadczenie chodzenia po bukowych lasach mówi mi, że trzeba iść dalej. Po 30m widzę znak niebieski. Bardzo stary i bardzo słaby, ale jest. Rozglądam się na boki i nie widzę żadnej ścieżki. A więc dalej do przodu. Po kolejnych 30m widzę kolejny znak - tym razem bardzo wyraźny. Nabieram pewności i po 50m widzę strzałkę w lewo. Za nią ścieżka jest już widoczna - są przedeptane liście.

Dalej więc bez żadnych problemów nawigacyjnych, choć świecące ostre słońce utrudnia trochę, bo tworzy na ziemi taką mozaikę jasnych i ciemnych plam, co na liściach bukowych daje efekt kamuflażu. Dochodzę do wypłaszczenia Runa-Płaj 1227m i docieram do szerokiej drogi dla wozów terenowych. Tu osoby idące w przeciwną stronę muszą uważać, bo nie ma żadnego znaku odbicia szlaku w lewo i można się pomylić i iść dalej szeroką drogą. Współrzędne tego miejsca to: 48.46.31 N i 22.50.12 E (stopnie, minuty, sekundy).

Robi się faliście-płasko. Zaraz zaczyna się połonina. Widzę, że są na niej pojedyńcze drzewa/krzewy o wysokości 3-4m. Za 50 lat będzie po połoninie w tym miejscu. Idąc coraz wyżej otwierają się ładniejsze widoki na wschód i południe - na Borżawę i Pikuj. Wchodzę na szczyt Menczul 1294 i zamieram. Nie z zachwytu. Po prostu słyszę i widzę przez lornetkę sunące drogą ze wsi Lipowiec ciężarówki wzbijające tłumany kurzu. Nie. Tamtędy nie pójdę. Choćbym miał iść na przełaj na szczyt Połoniny Równej.

Patrzę przez lornetkę, że to jakaś budowa. Widzę dwa place po zachodniej stronie Połoniny Równej w okolicy  Wysokiego Wierchu. Widzę koparki, spychacze. Co to jest? To nie "trubka". Jedynie co mnie przychodzi do głowy to stanowiska obrony powietrznej. Za Sowietów na sanym szczycie była taka placówka. Teraz to ruiny. Ukraińcy budują więc obronę na wypadek ataku z Węgier?

Patrzę na mapę i widzę, że jest ścieżkowy wariant wejścia na główny szczyt. Wprawdzie trzeba stracić trochę wysokości, ale nie dużo. Na mapie jest. Ale czy w terenie też? Jest! Przejechana, bo widać ślady po kołach wozów terenowych. Zarośnięta trawą, ale koła mocno ubiły trawę i idzie się wygodnie. Przekraczam potok, w którym możnaby się i wykąpać.  Za potokiem ścieżka staje dęba. Jest tak, aż do progu. Za nim już tylko połoga połonina.

Wtem moją ŝcueżkę przecina droga dla ciężarówek. Ale nie to jest problemem (ciężarówki jadą tędy rzadko). Problemem jest głęboki rów. Bardzo głęboki. W końcu po 4,5h jestem na szczycie Połoniny Równej. Na niej widzę stację meteoroligiczną i ruiny czegoś podobnego do jednostki wojskowej. Nikogo nie ma. Widoczność w miarę dobra. Przechodzę dalej w stronę krzyża prawosławnego. Obok niego jakiś niski obelisk-pomnik i dwa-trzy stoliki z ławkami. Widok stąd ma Pikuj i Ostrą Horę jest bardzo ładny. Widać całe polskie Bieszczady. Jestem sam.

Robię zdjęcia, oglądam przez lornetkę góry. W końcu biorę się za jedzenie. Po 40 minutach zajeżdża terenówka wysiada z niej on i ona. Po minucie podchodzi do nich jakiś mężczyzna. Skąd się on tu wziął? Zaczyna się dość głośna rozmowa. Po 10 minutach odjeżdżają. Też zaraz ruszam, bo już prawie godzinę tu siedzę. Gdy odchodziłem zajechała osobówka. Chyba wszyscy tu wjeżdżają, a nie wchodzą.

Ledwo uszedłem 50m słyszę odgłos śmigłowca. Patroluje okolicę? W sumie skoro budują tu obiekt wojskowy, to powinien. Nagle śmigłowiec skręcił i leci na wprost mnie. Uczucie niesamowite. Jakby mnie miał zaraz ostrzelać. Jak w filmie "Błękitny grom". 50m przede mną skręcił. Leci na niskim pułapie, tj. 20-30m nad szczytem Połoniny Równej. Po 2 minutach wraca. Obniża się jeszcze bardziej, jakby miał wylądować. W wyobraźni pojawił się obraz, że wyskoczą z tego śmigłowca ludzie i uprowadzą mnie do Mukaczewa, gdzie jest dowództwo wojsk obrony granicznej na Zakarpaciu. Wyraźnie pilnują terenu. No ale skoro wre tutaj obok budowa obiektu wojskowego, to mnie to nie dziwi. W końcu odleciał, a ja już raźno ruszam na wschód w stronę Szerokiej Jamy.

Jest to urwisko przy wschodnim skraju głównego wierzchołka Połoniny Równej. Stoją tu dwa krzyże i niski obelisk-pomnik. Jest to najbardziej malownicze miejsce w masywie Połoniny Równej, a widok z tego miejsca zaliczyć miżna do tych najpiękniejszych. Wrażenia estetyczne pogłębia owo urowisko. Stoi tu wóz terenowy - ten sam, co na głównym wierzchołku. A więc ów człowiek "z nikąd" poradził kierowcy, aby tu się zatrzymał. Są rozlożone dwa leżaki i na jednym z nich siedzi kobieta. Meżczyzna bawi się dronem. Trochę mnie te bzyczenie drona drażni, gdy jest w pobliżu.

Po 15 minutach schodzę dalej na wschód. Jest cudownie, bo droga wygodna i wszystkie najpiękniejsze widoki mam przed sobą. Po lewej Luciańską Holicę i polskie Bieszczady. Na wprost Ostrą Horę i pasmo Pikuja. A na prawo Borżawę. Sam układ tych gór jest miły dla oka. Najlepiej więc wchodzić na Połoninę Równą z zachodu na wschód. Teraz zrozumiałem, jak dobrze się stało, iż nie było pociągu do Kostryny. Gdyby był, to szedłbym przez Luciańską Holicę i ten fragment bym zwyczajnie ominął, bo plan był taki, aby schodzić przez Menczył, a nie obok Szerokiej Jamy.

Schodząc niżej zauważam po prawej tę drogę, którą przecinałem tuż pod wierzchołkiem Połoniny Równej. Ale jest pusta. Nic nie jedzie. Nagle drogę zagradza mi zwał ziemi na 4m wysoki. Na szczęście ktoś przedeptał, a nawet przejechał (bo są ślady po kołach wozu) nową ścieżkę obok tego zwałowiska. Na jego końcu widzę, że to kolejny, trzeci plac. Narazie tylko wyrównany, ale i tu będą kopać. Z tego miejsca odsłania się widok na dalszą część nowej "szosy". Wiedzie ona dokładnie po dawnym czerwonym szlaku. Schodzę do niej stromą, wyraźną ścieżką dwukołową. Pokonuję 4- metrowe zbocze "szosy" i już na nią idę.

Idzie się przyjemnie, bo to taki mocno utwardzony miał. Nie ma chamskich kamieni ani asfaltu czy płyt betonowych. Do tego widoki dalekie i ładne są z niej. Zastanawiam się, gdzie ona dalej wiedzie? Bo boję się przegapić ewentualnego odbicia z niej starego czerwonego szlaku, który ma mnie doprowadzić do przełęczy między Połoniną Równą a Ostrą Horą. Jest! Po lewej widzę ścieżkę. Współrzędne 48.48.46,7 i 22.50.25. Ścieżka średnio wygodna, bo sporo kałuż na niej, które trzeba omijać slalomem. Do tego są dwa rozwidlenia. Na pierwszym trzeba wybrać prawy widelec, a na drugim wybrać lewy. Tym lewym schodzi się już przykro, bo sporo kamieni. Widzę, że szlak ponownie dochodzi di "szosy" . Po co ja skręcałem? Bez sensu. No ale nie wiedziałem. Najgorsze jest jednak to, że nie ma jak bezpiecznie wejść na szosę, bo jest ona podcięta 4-5 metrowym urwiskiem. W najlepszym wypadku mocno się poharatam. Idę więc wzdłuż "szosy" lasem do miejsca, gdzie jest w miarę łagodny spad. Znów "szosa" pokrywa się z czerwonym szlakiem.

Przychodzi mnie taka myśl, że być mpże ta "szosa" wiedzie dalej tym czerwonym szlakiem (wg mapy Hutyraka rzecz jasna, bo żadnych czerwonych znaków w terenie nie widziałem) aż do doliny między Ostrą Horą a pasmem Pikuja. W miejscu o współrzędnych 48.48.59 i 22.51.14, na zakręcie w lewo odchodzi szeroka ścieżka w prawo. To jest dalszy ciąg tego czerwonego szlaku, który pod  przełęczą spotyka się z zielonym szlakiem na Ostrą Horę. Idę nią dalej i poznaję miejsce sprzed roku, gdzie skręcałem do tego "schroniska", w którym jestem teraz.

Na Ostrą Horę już nie pójdę, bo chmur przybyło, a poza tym wróciłbym po 19-stej. Za późno. Ale podchodzę kawałek w stronę Ostrej Hory, aby sprawdzić, czy szosa przecina tę ścieżkę. Tak. Przecina, ale chwilowo jest tylko wyrąbany pas lasu. A to znaczy, że kruszywo wiozą ciężarówkami z Połoniny Równej. Miejsce, w którym szosa przecina ścieżkę ma współrzędne: 48.48.56 i  22.52.00 - wylot południowy;  48.48.57 i 22.51.01 - wylot północny. Przy obu wylotach na drzewach są namalowane dwie poziome zielone kreski. Tak więc dla osób idących odcinkiem  Ostra Hora - Połonina Równa jest taka rada, aby szli cały czas szosą. Tak jest wygodniej i bez komplikacji.

Do chaty wracam po 9,5h. Jest więc czas, aby się ogarnąć i przygotować do jutrzejszego wymarszu na ciężko.

Zdjęcia:

https://files.fm/u/kz27ypnmq2bfe7gs

1. niebezpieczna kładka

2-6. widoki z pod Menczula - nr 2 to widok na Borżawę, nr 3 to widok na Pikuj, nr 4 i 6 to wersje panoramiczne, nr 5 to widok na Borżawę

7. pod szczytem Połoniny Równej - na lewo widoczna budowa nowej bazy obrony powietrznej

8. widok z pod szczytu Połoniny Równej na Pikuj (po lewej) i Borżawę (po prawej)

9. nowa dr9ga pod szczytem Połoniny Równej - w tle pasmo Pikuja i Borżawy. Na horyzoncie Beskidy Skolskie.

10. stara droga, rzw. "betonka" tuż pod szczytem Połoniny Równej

11-12. pozostałości dawnej bazy sowieckiej

13. szczyt Połoniny Równej ze stacją meteo

14. widok ze szczytu Połoniny Równej 1480m na Luciańską Holicę i Małą Holicę

15. zbliżenie na Luciańską Holicę i Małą Holicę

16. widok z Połoniny Równej na Ostrą Horę 1405m (dwa wierzchołki po lewej) i pasmo Pikuja 1408m

17. wersja panoramiczna zdjęcia nr 16

18. Luciańska Holica i połonina szczytowa Połoniny Równej

19. panorama z Połoniny Równej (od Małej Holicy po lewej, po Ostrą Horą po prawej)

20. dalszy ciąg panoramy ze zsjęcia nr 19, po prawej stronie wisiał nisko nad ziemią śmigłowiec

21. nowa droga na Połoninie Równej - widok na Borżawę (po lewej), Makowicę i Syniak

22-23. widok z Szerokiej Jamy na północ. Na horyzoncie polskie Bieszczady

24. widok z Szerokiej Jamy na Ostrą Horę i Pikuj

25. widok z Szerokiej Jamy na Pikuj i Borżawę (po prawej)

26. Szeroka Jama - wersja panoramiczna

27. przebieg nowej drogi u stóp Ostrej Horej. Po prawej widać świeżo zrąbany las pod dalszy ciąg drogi

28. nawierzchnia nowej drogi

 

 



tagi: ukraina  połonina równa 

OjciecDyrektor
17 września 2026 02:12
6     275    4 zaloguj sie by polubić

Komentarze:

saturn-9 @OjciecDyrektor
17 września 2026 06:32

No a wieczorem padało ? 

Patrząc na niebo to wnioskuję, że NATO-OTAN - jak przystało na węża bowiem taka jego natura - dymi z obszarów mu podległych.

Posowieckie ruiny ... beton twardnieje z biegiem czasu.

Ne wybiorę się, karkołomne kładki, wojsko przejmuje teren zarośnięty. Ech, to będzie ponownie raj utracony. 

Dzięki za relację z namiarami ;-)

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @saturn-9 17 września 2026 06:32
17 września 2026 08:21

Nie padało. Ale kolejny dzień już tak...:)

Po trmej kładce nie chodziłem - nie ma głupich. Ale na Ukrainie ogromna większość lokalnych mostów wygląda tak, że u nas od razu by je zamknięto dla ruchu....:). 

To był ukraiński śmigłowiec. Ale emocje były, bo w tej głuszy jego odgłos i bardzo niski pułap wytwarzał duże napięcie. I z tego powodu nie cyknąłem mu fotki, ani nie kręciłem video.

zaloguj się by móc komentować

matthias @OjciecDyrektor
17 września 2026 09:59

Ja używam Garmin Explore. Daje radę tylko trzeba mieć prawdziwy gps w urządzeniu. Dobrze działa na produkatach Apple no i Garmina.

zaloguj się by móc komentować

Paris @OjciecDyrektor 17 września 2026 08:21
17 września 2026 10:04

Nooo,  za  taka  ,,ekstrawagancje,,...

...  to  mogliby  Pana,  nawet,  ,,zawinac  na  wyjasnienia,,  !!!

 

Bylo  jednak  troche  emocji.

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @matthias 17 września 2026 09:59
17 września 2026 10:18

Mam uraz do garmina...:). Za to, że w modelu x32 nie wskazywał PŁYNNIE aktualnej pozycji - trzeba było za każdym razem "przeładowywać". To mnie szalenie irytowało, zwłaszcza, że to nie było tanie urządzenie. Za takie pieniądze garmin mógł zrobić naprawdę coś dobrego, a tak mało praktyczne to było urządzenie 

zaloguj się by móc komentować

OjciecDyrektor @Paris 17 września 2026 10:04
17 września 2026 10:20

Na szczęście mundurowi na Ukrainie są bardzo życzliwi i wyrozumiali (poza nielicznymi wyjątkami). Nie to, co w Polsce, gdzie zawsze spotykałem się z groźbami, zastraszaniem lub okazywaniem takiej straszliwej pychy, że ma się władzę nad człowiekiem. 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować